Stanisław Chomski: Na tyle było stać mnie i zawodników

mikrofonPo finale Drużynowego Pucharu Świata na PGE Narodowym w Warszawie reprezentacja Polski musiała zadowolić się brązowym medalem. Selekcjoner Biało-Czerwonych Stanisław Chomski podkreśla jednak, że drużyna zrobiła wszystko, aby jak najlepiej przygotować się do zawodów. Trener opowiedział o wyniku, przygotowaniach i postawie polskich zawodników.

Redakcja: Komentarz po zawodach. 

Stanisław Chomski: – Na tyle nas było stać. Nadzieje były duże nie tylko dlatego, że nie wypadało inaczej mówić, ale też wierzyliśmy w to, że odniesiemy sukces. Z naszej strony zrobiliśmy wszystko, żeby jak najlepiej się przygotować. Cóż, rywale okazali się lepsi.

Brązowy medal to…

– Uważam, że to też jest sukces, ponieważ równie dobrze mogliśmy być bez medalu. Rywale nam tego nie dali, choć to nie jest ani złoto, ani srebro. Patryk Dudek zmagał się z zatruciem pokarmowym, ale bardzo chciał jechać. Udało się postawić go na nogi, lecz to nie był jego poziom. Podchodziłem do niego po każdym wyścigu. Przed piątą serią powiedział, że nie pojedzie. Nie dał rady. To startowiec, więc na niego stawiałem. Parę punktów uciekło. Taki jest sport.

Przyczyny trzeciego miejsca.

– Rywale byli lepsi. Słabiej startowaliśmy, na dystansie też było parę błędów. Były sytuacje stykowe jak w ostatnim wyścigu. Straszne zamieszanie. Gdyby Woryna się przewrócił, byłaby powtórka. Ale nie na tym rzecz polega, żeby się przewracać. To już jednak nie ma znaczenia. Wynik poszedł w świat. Kiedyś Maradona strzelił bramkę ręką Boga i zostali mistrzami świata.

Złoto dla Australii. 

– Mieli dobry dzień. Ja wcześniej mówiłem, że dyspozycja dnia będzie bardzo ważna. Niektórzy zawodnicy byli nieskuteczni, więc trzeba było robić ryzykowne posunięcia. W pewnym momencie wydawało się, że może już coś łapiemy, ale niestety znowu wróciliśmy do gorszej dyspozycji.

Jakie myśli przychodziły do głowy w trakcie zawodów?

– Teraz to już historia i trudno coś odtworzyć. Szybko się rzeczy działy i trzeba było szybko reagować. Na tyle było stać mnie i zawodników. Pierwsza seria była kluczem, Australijczycy wszystkich znokautowali.

Drużynowy Puchar Świata na PGE Narodowym w Warszawie…

– Spełniło się takie moje marzenie. Puchar Świata przy tak fantastycznej publiczności i na takim stadionie był motywacją do podjęcia się pracy z kadrą. To może się już nie powtórzyć, przynajmniej w moim wykonaniu. Życzę wszystkim, którzy kochają żużel, kolejnych takich zawodów na tym obiekcie. To promocja speedwaya na skalę światową.

Jazda na jednodniowym torze.

– Warunki bardzo się zmieniają. Pola zewnętrzne też zdecydowały. Jeden błąd i nie ma nic. Po prostu musieliśmy jechać szybciej.

Organizacja, walka, tor, kibice.

– Perfect, nie ma na co narzekać. Kibice obejrzeli jedne z najlepszych zawodów na tym jednodniowym torze. Mówię o wcześniejszych turniejach Grand Prix i teraz o Pucharze Świata. Niektórzy może są rozczarowani, ale naprawdę trzeba cieszyć się z tego, co mamy.

Starcie Zmarzlik – Michelsen.

– To są emocje. Michelsen czuł ciężar odpowiedzialności, bo już ich dopadliśmy i wiedział, jak może to się skończyć.

Czy mógł czuć, że nawet nie doszło do kontaktu?

– Przecież to się widzi i czuje, czy się jest dotkniętym. Zawodnicy nieraz się ocierają i wiedzą, co jest. Emocje, frustracja, choć na takim poziomie taka reakcja raczej nie wypada.

Obecność Maksymiliana Pawełczaka w parku maszyn.

– Maks jest zawsze tam, gdzie dzieje się coś ważnego. To nasza nadzieja, którą musimy odpowiednio wprowadzać do rywalizacji z dorosłymi.

Kiedyś, jako młody chłopak, wszędzie był Bartosz Zmarzlik…

– I oby z Maksem było tak samo.

Powołania. Dlaczego takie wybory?

– Wahania zawodników w ostatnim czasie sprawiły, że postawiłem na taki skład. Obdarzyłem chłopaków zaufaniem. Nie zawiodłem się, dali z siebie wszystko. Na tyle nas było dzisiaj stać.

Po fakcie coś by pan zmienił?

– Niczego bym nie zmienił. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Na pewno bardzo mocno namieszała niedyspozycja Patryka. Nie mówię, że zdobylibyśmy złoto, ale myślę, że srebro już tak.

Brąz to też ładny kolor.

– Jak to mówią, dziewczyny lubią brąz. Cieszmy się z tego, co mamy.

źródło: www.polskizuzel.pl

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!