Teza jaką zawarłem w tytule bynajmniej nie odnosi się do procesów erozyjnych. Żużel czy jak kto woli speedway zawsze był sportem niszowym to znaczy nie skupiającym dużego zainteresowania na świecie. Dyscyplin o podobnie niewielkim zasięgu oddziaływania można wymieniać wiele. W roku 2021 w sercach żużlowych kibiców zapłonął jednak płomyczek nadziei, że to się zmieni za sprawą nowego promotora Warner Bros. Discovery (WBD). Niestety, zanim ogień ten na dobre się rozpalił to już właśnie... zgasł.
Plany były wielkie, zakrojone na dziesięć lat. W 2021 roku szef Discovery Sports Events powiedział: - Zaczynamy naszą dziesięcioletnią podróż z żużlem. Prezydent FIM Jorge Viegas dodał: Chcemy, żeby sport żużlowy był dyscypliną bardziej dostępną wizualnie i taką, która trafia do większej liczby państw. Wchodzimy w nowoczesne czasy dla żużla, a także wielkie inwestycje.
Minęły zaledwie cztery lata i dowiadujemy się, że globalny podmiot jakim niewątpliwie jest Warner Bros. Discovery powiedział pas. To mówi bardzo dużo. Skoro taki gracz się poddaje to... jesteśmy głębiej niż nam się może wydawać. I nie pomoże slogan o najlepszej lidze świata i tym podobne zaklęcia.
Jak triumfalnie głoszono priorytetem nowego promotora była Oceania oraz Stany Zjednoczone. Po czterech latach zapowiedzi te brzmią jak kiepski żart. W 2021 roku mało kto się z nich śmiał. W żużlowym środowisku zapanowała euforia. Zapachniało wielkim światem. Na moment.
Prezydent FIM Jorge Viegas nie traci jednak pogody ducha i znowu zapowiada : Ogłaszam, że Mayfield będzie naszym nowym promotorem Mistrzostw Świata FIM na żużlu od 2026 do 2031 roku. Wyzwanie jest ogromne, ale wierzę, że Richard Coleman i jego zespół spełnią wszystkie nasze oczekiwania!
Wiara jest ważna. Czasami tylko ona nam pozostaje. Po rezygnacji WBD wyzwanie o którym wspomniał Prezydent FIM nie jest ogromne. Staje się wręcz gigantyczne.
Euforii tym razem jakoś nie słychać.






