Żużel ostatnio także bawi, bo czyż nie była zabawną sytuacja z udziałem naszego reprezentanta w SoN2? Na zajęcie miejsca przed taśmą w gotowości do startu regulamin przewiduje określony czas, który wstecznie odlicza między innymi zegar przy starcie. Gdy na wyświetlaczu było 0 czyli uczestnicy biegu powinni być gotowi do startu nasz reprezentant stał obok motocykla grzebiąc sobie beztrosko nogą po torze.
Gdy po zawodach okazało się, że jakakolwiek zdobycz punktowa wykluczonego zawodnika mogłaby oznaczać medal dla naszej reprezentacji śmieszność tego zdarzenia się potęguje.
Regulaminowy czas na ustawienie się na starcie nie jest, bowiem niczym nowym. Od lat funkcjonuje w żużlu i jest częścią składową żużlowego widowiska. Nie może być w tym zaskoczenia. Zakładam, że to gapiostwo i tyle. Zdarza się choć nie powinno.
Komentarze jakie się przy tej okazji pojawiają tylko podsycają śmiech. Okradzeni z medalu, trener protestował, sędzia do bani, innych nie wykluczał itd. w myśl zasady wszyscy winni tylko nie my. Słabe to i bez sensu. Czas minął, nasz zawodnik nie był gotowy do startu = wykluczenie. Proste.
A swoją drogą w zawodach tych doszło do historycznego momentu. Otóż w składzie mistrzów SoN2, Niemców była zawodniczka Hannah Grunwald. Odebrała z kolegami złoty medal mimo, że nie dane jej było wystartować. Po takim wyczynie może okazać się, że Grunwald przynajmniej dla niemieckich fanów żużla będzie synonimem zwycięstwa. Pozostając w humorystycznej konwencji dla rozluźnienia polskiej reprezentacji polecam scenę z „Seksmisji”, w której zniesmaczony główny bohater wykrzykuje „Kobieta mnie bije”.






