Radosław Kowalski: To będzie ciekawe doświadczenie

mikrofonNajmłodszym tegorocznym stałym uczestnikiem cyklu będzie w tym roku Radosław Kowalski. Zawodnik CELLFAST Wilków Krosno opowiedział o drodze i oczekiwaniach związanych z występami w finałach IMP.


Półtora roku temu zadebiutowałeś w nazwijmy to seniorskim żużlu i półtora roku po swoim debiucie już w normalnych zawodach, awansowałeś do cyklu IMP. To chyba musi być szokujące?

Jest to dla mnie ogromnie szokujące. Sam w to nie wierzyłem, że po tym Challenge'u awansowaliśmy razem z teamem do cyklu. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, ale nie spodziewałem się jadąc do Świętochłowic, że wrócę z nich z taką nowiną. Naprawdę nie sądziłem, że do tego dojdzie. 

A jak skomentujesz fakt, że szybciej zadebiutujesz w finałach IMP, aniżeli w finale MIMP?

Jest to dość zabawne, że doszło do takiej sytuacji. Będę miał okazję się zmierzyć i pojeździć w zawodach z najlepszymi seniorami w Polsce. 

Poniekąd powtórzyła się historia z Dmitrim Berge. Francuz rok temu miał nie jechać w SEC Challenge, ale wycofanie się z cyklu Andersa Thomsena sprawiło, że Patryk Dudek nie musiał się kwalifikować. Obecny zawodnik HUNTERS PSŻ-u Poznań pojechał zatem w Stralsund i... wygrał. Tu była nieco inna sytuacja, ale też skorzystałeś na zmianach i wywalczyłeś awans.

Pierwotnie miało mnie nie być w Świętochłowicach. O tym, że pojadę, dowiedziałem się tydzień wcześniej, gdy została opublikowana oficjalna lista startowa. Z niej się dowiedziałem, że jednak wskakujemy. Bardzo mocno mnie to zdziwiło, ale pozytywnie, a awans powtórzę się, ale wywołał szok. 

To poniekąd przypomina Twój występ w słynnej Zlatej Stusze z 2024 roku. Tam również po cichu awansowałeś do finału i chociaż nie stanąłeś na podium, to sprawiłeś ogromną niespodziankę i do tego Czesi szybko Cię polubili.

W Pardubicach przed zawodami bardzo mocno padało. Do tego odbyły się zawody we flat tracku, więc mieliśmy obawy, że ten tor nie będzie nadawał się do niczego. Stało się jednak inaczej i tor był bardzo przyjemny do jazdy. Weszliśmy wtedy tak samo do finału, w pierwszych takich naszych zawodach i co prawda ukończyłem ten finał upadkiem, uślizgiem, ale i tak wspominam te zawody mega fajnie. Za to, że wstałem i nie przerwałem finału, to Czesi bardzo mocno mnie oklaskali, bo prowadził Adam Bednar. 

Wracając jednak do IMP Challenge. W nim mieliśmy atak nomen omen... młodych wilków. Poza Tobą rywalizowali Bartosz Bańbor, Bartosz Jaworski, Kevin Małkiewicz, a także aktualny zawodnik U24 w Speedway Kraków, czyli Kacper Łobodziński. Przetasowanie w stawce było ogromne.

Dla nas to była ogromna szansa, aby pokazać się w gronie zdecydowanie bardziej doświadczonych rywali. Skoro przeszliśmy eliminacje, to nikt nie może powiedzieć, że nie zasłużyliśmy na to, żeby znaleźć się w IMP Challenge, a tym bardziej w cyklu. Wszystko rozstrzygnęło się na torze.

Rok temu jeździłeś w Unii Tarnów. Czego nauczył Cię ten trudny sezon w barwach Jaskółek?

Poznałem większość torów, bo przy okazji mogłem rywalizować na torach ekstraligowych w różnych młodzieżówkach. Częstotliwość startów była bardzo duża. W Metalkas 2. Ekstralidze z kolei jeździliśmy po 5-6 biegów, wiec byłem naprawdę zapracowanym zawodnikiem. Było naprawdę dużo jazdy i to z pewnością zaprocentuje. Mieliśmy okazję startować już praktycznie jak seniorzy, a był to nasz pierwszy rok juniorski. 

Michał Korościel w programie u Marcina Musiała powiedział, że juniorzy są względem seniorów trochę do tyłu jeżeli chodzi o wejście w sezon. Ci mają bowiem już swoje zawody, m.in. memoriały, a wy na swoje dedykowane turnieje musicie trochę poczekać, praktycznie w większości przypadków do maja. Jaką to rolę odgrywa? Bo wydaje się, że ta luka czasowa jest trochę duża. 

Jest to pewna luka na początku sezonu. Zazwyczaj zaczynamy treningi na początku marca, ale czym innym są same treningi czy jazda spod taśmy, a czym innym regularne ściganie w zawodach DMPJ, lidze czy turniejach młodzieżowych. Najlepiej, gdy od początku sezonu jest więcej zawodów, bo wtedy można szybciej wejść w rytm i lepiej się rozjechać.U mnie największe „rozjeżdżenie” przychodzi właśnie wtedy, gdy zaczynają się DMPJ, zawody U19 i mecze ligowe. Wtedy czuć już większą intensywność i pojawia się pewien przeskok, ale z drugiej strony sezon jest długi, więc jest też czas, żeby spokojnie wejść na odpowiedni poziom.

Co chciałbyś zaprezentować w cyklu?

Podchodzę do tych zawodów jako dodatkowe i zarazem ciekawe doświadczenie, nie stawiam sobie jakichś nie wiadomo celów. Znam stawkę i po prostu podchodzę z frajdą, żeby po prostu postarać się pojechać jak najlepiej umiem i się dobrze po prostu pokazać. 

źródło: informacja prasowa

Publicystyka

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!