Franciszek Majewski zabrał głos po rozwiązaniu kontraktu

RzeszówO Dakar Development Stali Rzeszów w ostatnich miesiącach było głośno, ale zdecydowanie nie tylko za sprawą wydarzeń na torze. Konflikt pomiędzy klubem a Franciszkiem Majewskim właśnie doczekał się kolejnego, bardzo ważnego rozdziału.

W poniedziałek Komisja Orzekająca Ligi zdecydowała o rozwiązaniu kontraktu 20-letniego zawodnika z Dakar Development Stalą Rzeszów z winy klubu. Majewski od dłuższego czasu pozostawał poza składem rzeszowskiej drużyny, a jego relacje z władzami klubu wyraźnie się pogarszały.

Sam zawodnik postanowił teraz szeroko przedstawić swoją wersję wydarzeń.

Sprawa ma jednak jeszcze drugą stronę. Wcześniej przedstawiciele Stali Rzeszów przedstawiali sytuację zupełnie inaczej. Klub wskazywał m.in. na kwestie sportowe, decyzje sztabu szkoleniowego oraz spór dotyczący zobowiązań kontraktowych. Prezes Katarzyna Marszałek publicznie podkreślała również, że klub nie zgadza się z argumentacją zawodnika.

Tym samym dzisiejsza decyzja KOL nie kończy całej historii. Stal Rzeszów zapowiedziała bowiem dalszą walkę i odwołanie od decyzji, co oznacza, że konflikt może mieć jeszcze kolejne odsłony.

Przedstawiamy pełne oświadczenie zawodnika:

Drodzy kibice,

Decyzją Komisji Orzekającej Ligi mój kontrakt z Klubem H69 Speedway S.A. został dziś rozwiązany z winy Klubu. Nie będę ukrywał, że w ostatnim czasie z niecierpliwością czekałem na ten moment, ale winny jestem Wam słowo wyjaśnienia i prawdy.

Chciałbym zaznaczyć, że skierowałem wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy Klubu ze względu na działania odwetowe Pani Prezes Katarzyny Marszałek. Cała sytuacja rozpoczęła się po meczu Dakar Development Stal Rzeszów – Innpro ROW Rybnik, a punktem kulminacyjnym okazała się rozmowa telefoniczna z Panią Prezes Katarzyną Marszałek dwa dni po zawodach. Rozmowa miała charakter jednostronnego monologu, którego treść i sposób prowadzenia odebrałem jako poniżające i agresywne. Najbardziej dotkliwe były dla mnie zarzuty sabotowania meczów (!) oraz słowa Pani Prezes, że w dalszej części sezonu (a także w kolejnym roku) widzi mnie wyłącznie na „ławie”. Pani Prezes nie wysłuchała żadnych moich argumentów.

To prawda, że wysłałem do Klubu wezwanie do zapłaty pod rygorem rozwiązania kontraktu. Chcę jednak podkreślić, że wcale nie chodziło tylko o pieniądze. Zgodnie z Regulaminem Przynależności Klubowej miałem prawo do wystosowania takiego wezwania. Zrobiłem to pod wpływem impulsu, bo poczułem się poniżony, zaszczuty i całkowicie niepotrzebny. W każdym meczu starałem się dawać z siebie wszystko, byłem na każdym treningu, dbałem też o kondycję fizyczną, która jest obecnie najlepsza w całej mojej dotychczasowej karierze żużlowej. W żużlu nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak by się chciało. Postawa Pani Prezes utwierdziła mnie jednak w przekonaniu, że nie chce mnie w składzie.

Zostałem odsunięty od składu pierwszej drużyny, otrzymałem zakaz treningu przedmeczowego oraz zawodów młodzieżowych DMPJ, na które Klub musiał specjalnie ściągać juniorów „gości” z Rybnika. Skład na mecze ligowe awizowano, wpisując mnie jako „kevlar”, bez słowa wyjaśnienia. Odebrano mi to, co kocham najbardziej - możliwość jazdy na żużlu.

Bardzo zależało mi na tym, aby w końcu dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, ponieważ w mojej ocenie to, co robił Klub pozostawało niezgodne z Regulaminem Przynależności Klubowej i z obowiązkami wynikającymi z kontraktu. Czułem się zdołowany i bezradny. Nie trafiały do mnie tłumaczenia managera Krzysztofa Kasprzaka, że z dnia na dzień stałem się najsłabszy. Po meczu w Ostrowie Wielkopolskim usłyszałem, że Maksym Borowiak schudł i lepiej przepracował okres przedmeczowy. Podczas spotkania online z Zarządem i kapitanem Oskarem Fajferem, które odbyło się po meczu w Ostrowie Wielkopolskim i miało mieć charakter ugodowy, usłyszałem wreszcie szczerze od Pani Prezes Katarzyny Marszałek, że odsunięcie mnie od żużla jest wynikiem mojego wezwania do zapłaty i że to jej decyzja. Efektem rozmowy były niestety kolejne zarzuty i dalsze poniżanie mnie jako zawodnika. Padły m.in. słowa: „To Ci Franiu powiem, odwieś Kevlar do stodoły i zapomnij o żużlu”, „Franek już nie wyjedzie w tym sezonie”. To tylko dwa z wielu cytatów z tej rozmowy, które decyduje się tu przytoczyć.

Nie rozumiem tylko, dlaczego tłumaczenia Klubu były ze sobą tak sprzeczne. Wypowiedzi Krzysztofa Kasprzaka w wywiadach i programach telewizyjnych brzmiały dla mnie abstrakcyjnie. Przecież usłyszałem już, że to „kara” i decyzja Pani Prezes Katarzyny Marszałek. Po co więc manager uparcie powtarzał, że jestem słaby i mam skupić się na jeździe, skoro nawet nie dawano mi takiej możliwości? Takie wypowiedzi odbierałem jako poniżające. Kiedy na oficjalnej grupie drużyny Stali Rzeszów pytałem, czy pojadę w danym meczu lub zawodach, manager usuwał moje wiadomości.

Chciałbym odnieść się także do DMPJ szkoleniowych w Tarnowie, ponieważ to, co o nich mówiono, było dla mnie bardzo dotkliwe. Nie, nie bałem się wyjechać na tor. Każdy, kto choć trochę mnie zna, wie, że to teorie wyssane z palca. Zostałem powołany na te zawody jako rezerwowy. Aby dobrze się do nich przygotować, zapytałem na oficjalnej grupie drużyny, czy pojadę. Kierownik drużyny odpowiedział, że rezerwowy wyjedzie na tor w przypadku taśmy lub niezdolności do jazdy kolegi z drużyny. Uznałem, że to kolejna „kara” od Klubu – mam się stawić na zawodach, ale w nich nie wystartować. Pojechałem. Tego samego dnia odbyło się Kolegium Żużlowe, w którym uczestniczyła Pani Prezes Katarzyna Marszałek. 45 minut przed zawodami mój mechanik (tak – mechanik) przekazał mi, że sztab szkoleniowy nakazuje mi wyjechać na tor w dwóch biegach. Nagła zmiana – po niej poprosiłem na oficjalnej grupie drużyny o wskazanie osoby odpowiedzialnej za mój wyjazd na tor po 2,5-tygodniowej przerwie w treningach. Nie odmówiłem i nie bałem się. Chciałem, aby ktoś w Klubie zdał sobie sprawę z konsekwencji tych działań i wziął odpowiedzialność za swoje decyzje.

W poczuciu bezradności złożyłem do podmiotu zarządzającego wniosek o rozwiązanie kontraktu o profesjonalne uprawianie sportu żużlowego. Dzięki ogromnej pomocy Pana Krzysztofa Cegielskiego oraz mojego prawnika, adw. Daniela Recka, odzyskałem nadzieję, że jeszcze mogę robić to, co kocham. Odwetowe i poniżające działania Pani Prezes zaszły za daleko. Wszystkie dowody przekazałem KOL.

Od dziś jestem wolnym zawodnikiem.

Chciałbym szczególnie podziękować kibicom Dakar Development Stali Rzeszów za trzy wspólne sezony, w których dzięki Wam zawsze czułem się tu jak w domu. Od samego początku przyjęliście mnie jak „swojego”, a ja wiedziałem, że zdobywam punkty dla znakomitej rzeszy kibiców. Zdaję sobie sprawę, że wylano na mnie wiadro pomyj, ale mam nadzieję, że to oświadczenie pozwoli Wam zrozumieć moją motywację. Rzeszów zawsze pozostanie w moim sercu.

Dziękuję H69 Speedway S.A., bo to właśnie ten Klub w sezonie 2024 uwierzył w moje możliwości i umożliwił mi regularną jazdę. Dużo tu przeżyłem i mocno się rozwinąłem. Ostatnia, bardzo bolesna dla mnie sytuacja nie sprawi, że zapomnę o tych wszystkich dobrych chwilach w drużynie Stali Rzeszów.

Dziękuję Panu Krzysztofowi Cegielskiemu, który pomógł mi, kiedy byłem zdruzgotany i załamany, i dzięki któremu zyskałem odwagę, by walczyć o swoje prawa. Jestem ogromnie wdzięczny za poświęcony czas i bezcenne rozmowy, dzięki którym jestem dziś w tym miejscu.

Dziękuję Panu Adwokatowi Danielowi Reckowi oraz Pani Radcy Prawnej Monice Gnacy-Witt, którzy od samego początku prowadzą moją sprawę i wykazali się ogromnym profesjonalizmem. To także ich sukces, dzięki któremu mogę być wolnym i szczęśliwym człowiekiem, który rozpoczyna przygodę z żużlem na nowo.

Dziękuję moim najbliższym, w tym szczególnie mojej partnerce Angelice, która była ze mną każdego dnia i ani na moment nie pozwoliła mi zwątpić w siebie. Zdaję sobie sprawę, że życie z czynnym żużlowcem, któremu uniemożliwia się jazdę, nie jest proste. W każdym jednak momencie czułem ogromne wsparcie, dzięki któremu wytrwałem do końca.

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy wspierali mnie w tych trudnych chwilach. Wiem, że nie było to łatwe, kiedy jedna ze stron długo milczała i nie chciała szczegółowo komentować sprawy, a wokół krążyło wiele negatywnych komentarzy, wywiadów i wypowiedzi. Dzielę się z Wami wyjaśnieniami i prawdą, bo na to zasługujecie.

Do zobaczenia wkrótce na torach żużlowych.

źródło: profil zawodnika na portalu Facebook

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!