Niesatysfakcjonujące, choć sprawiedliwe zakończenie sezonu

rybnikSezon dla drużyny z Górnego Śląska nie zakończył się zamierzonym awansem do Enea Ekstraligi. Nie można ukrywać jednak, że pod koniec sezonu drużynie poszczęściło się i pomimo fatum jakie ciążyło nad Rybnikiem, podczas całego sezonu i dzięki odwołanym meczom barażowym ŻKS ROW Rybnik bez walki został w Nice Polskiej Lidze Żużlowej.

 

Sytuacja drużyny od samego początku nie wyglądała najlepiej. Wprawdzie inauguracyjny mecz rozegrany na własnym obiekcie z Polonią Bydgoszcz, która to właśnie kreowana była na faworyta spotkania zakończył się triumfem rybniczan. Każda kolejna walka podejmowana przez ŻKS ROW Rybnik kończyła się porażką. Piętą achillesową zawodników były przede wszystkim mecze wyjazdowe. W pamięci zapadły przede wszystkim te dwa katastrofalne spotkania z PGE Marmą Rzeszów (62:28) i Carbon Startem Gniezno (60:30). W tabeli Nice Polskiej Ligi Żużlowej ŻKS ROW Rybnik widniał w dolnej części, stale tocząc walkę z Lokomotivem Daugavpils i KMŻ Lublin. Finalnie rybnicki ROW uplasował się na przedostatniej pozycji, wyprzedzając jedynie Lublinian.

Czarnym koniem drużyny okazał się junior, wychowanek rybnickiego klubu Kacper Woryna. Nikt nie spodziewał się tak dobrych wyników ze strony młodzieżowca, który z meczu na mecz pozytywnie zaskakiwał nie tylko włodarzy klubu ale także fanów, stając się ich ulubieńcem. Woryna niejednokrotnie był liderem drużyny i kończył mecz z najwyższym dorobkiem punktowym. Kacper okazał się 14. zawodnikiem w lidze. Tuż za nim na 15. miejscu uplsował się Vaclav Milik. Czech mimo rozegranych jedynie 7 meczów zakończył sezon ze średnią biegopunktową 1,871. Trzecim najskuteczniejszym zawodnikiem ŻKS ROW'u Rybnik był Dakota North, australijczyk zajął ostatecznie 21. miejsce i także niejednokrotnie zaskakiwał swoją waleczną postawą.

Sezon okazał się być pechowym przede wszystkim dla 3 zawodników. Jednym z nich był wychowanek rybnickiego klubu Roman Chromik, który miał okazję wystartować jedynie w meczu wyjazdowym z Lokomotivem Daugavpils. Jednak i ta szansa nie została przez Chromika dobrze wykorzystana, pojechał on w jednym biegu, nie zdobywając żadnego punktu. Do 5 startów z kolei miał okazję Dawid Stachyra, rozczarowania jego postawą nie ukrywał szkoleniowiec Jan Grabowski. Nierfortunnie i bardzo wcześnie wskutek doznanej kontuzji sezon zakończył także junior- Marcin Bubel, jego miejsce zastąpić musieli goście, między innymi Oskar Polis i Kamil Adamczewski.

Największym rozczarowaniem okazali się Anglicy- Lewis Bridger oraz Chris Harris. Bridger mimo poprawnej jazdy przez większość sezonu zawiódł przede wszystkim podczas meczu z Lokomotivem Daugavpils na którym się nie pojawił. Zawodnik tłumaczył się zgubionymi dokumentami, jednak wszelkie media społecznościowe donosiły o jego hucznej imprezie po Grand Prix w Cardiff. Jak początkowo zapowiadano włodarze rybnickiego klubu chcieli zrezygnować z jego usług do końca sezonu, Lewisowi przyszło jednak jeszcze wystąpić w barwach ŻKS ROW Rybnik.

Głośno zapowiadany był tażke powrót Chrisa Harrisa na rybnicki tor. Miał on być liderem i kluczowym zawodnikiem drużyny. Mimo stałych zapewnień prezesa jak i szkoleniowca u Harrisa przez cały sezon nie nastąpił żaden progres, a i w cyklu Grand Prix jak i w meczach ligowych nie pokazał się z najlepszej strony.

Drużyna już przed pierwszym meczem zapowiadała świetny sezon i była prawie pewna swojego awansu do Enea Ekstraligi. Prawda okazała się jednak okrutna, a z każdym kolejnym meczem ŻKS ROW Rybnik walczyć musiał o cenne punkt chroniące ich przed upadkiem. Łud szczęścia i waleczność zawodników sprawiła jednak, że w przyszłym sezonie ŻKS ROW Rybnik nadal będzie rywalizować w Nice Polskiej Lidze Żużlowej i choć wynik nie jest jest w pełni satysfakcjonujący, klub może pochwalić się brakiem zadłużeń finansowych.

Źródło: inf. własna

 

Klaudia Sienkiewicz