Ciężkie życie kibica

inne po starcie1Pierwsze zawody w Polsce rozegrano 7 sierpnia 1932 roku w Mysłowicach i właśnie ten dzień uznaje się za pierwsze zawody indywidualne. Regularna liga żużlowa została zorganizowana od 1948 roku, jednak także i w tych czasach ludzie bardzo chętnie wybierali się całymi rodzinami na stadion, aby dopingować swoich ulubieńców. Jednak w całym środowisku żużlowym znajdą się i tacy, którzy potrafią podążać za własnym klubem przez całą Polskę.

 

Wiele razy zawodnicy w pomeczowych wywiadach wspominają jak ważne jest dla nich wsparcie kibiców, nie tylko w meczach wygranych, ale także i w tych ciężkich chwilach, kiedy drużyna doznaje wysokiej porażki. Prawdziwi kibice, są z drużyną na dobre i na złe. Pamiętny rok 2014, w którym Wybrzeże w każdym meczu wyjazdowym nie potrafiło wyjść z granicy 30 punktów, jednak w każdym spotkaniu nieliczna, ale fanatyczna grupa "pomagała" zawodnikom. Mimo że na torze im nie wychodziło, to jednak prawie po każdym spotkaniu przychodzili i dziękowali, że ta grupka bardzo w nich wierzy i jest z nimi mimo wielu kilometrów. Także i po blamażu w Toruniu (wynik 74:16! Mówi sam za siebie) zawodnicy przyszli i podziękowali kibicom, że mimo tak wysokiej porażki wspierali ich w tym spotkaniu głośnym dopingiem.

 

Kiedyś, gdy byłam jeszcze mała słyszała od starszych kibiców, że „Wyjazd to rzecz święta”, jednak z czasem zrozumiałam, że to są tylko puste słowa ludzi, którzy pojawiają się tylko i wyłącznie na meczach na własnym torze. Natomiast mecze wyjazdowe, mimo że nie widzieli ich na żywo to i tak oni wiedzą najlepiej, dlaczego owy zawodnik wystartował tak słabo i powinien zostać odstawiony od następnego spotkania. Ja będąc na meczach i w parkingu widzę ile każdy z tych zawodników wkłada serca w to i stara się pojechać jak najlepiej. Każdy z nich jest normalnym człowiekiem i każdy z nich może mieć słabszy dzień. Ludzie to też żużlowcy, którzy zdecydowali się na inny zawód niż nauczyciel, sprzedawca, czy lekarz to człowiek, który jest w stanie poświęcić własne życie dla uciechy kilkutysięcznej publiczności, który bawi ich swoją skuteczną jazdą.

 

Wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy jak musi czuć się zawodnik, który jednego dnia jest chwalony przez wielu ludzi, zaś za tydzień ten sam zawodnik jest obrażany przez te same osoby, które go jeszcze kilka dni temu doceniały i cieszyły się, że jest u nich w drużynie. Zacznijmy więc doceniać tych wszystkich żużlowców, którzy po ubraniu kasku nie myślą o sobie, tylko o wygraniu całego spotkania przez drużynę. Dopiero, jeśli się coś wydarzy wtedy się jednoczymy i pokazujemy, jak bardzo doceniamy ich pracę. Jednak trzeba też sobie zadać pytanie. Dlaczego pomagamy jedynie zawodnikom zagranicznym, a nie swoim ojczystym, którzy przez ten piękny, a zarazem brutalny sport stracili zdrowie, a nawet życie. Nie mówiąc już o tych, którzy włożyli cały swój dorobek życia, a przez złe rządzenie prezesów stracili wszystko i zostali bez grosza, bo kluby ogłosiły upadłość.

 

Coraz gorzej zaczyna dziać się w tym sporcie, jednak dzięki nam kibicom też sport cały czas istnieje i dopóki będziemy uczestniczyć w meczach to speedway nie upadnie. Dlatego wspierajmy swoich miejscowych zawodników nawet w złych momentach i pokażmy im, że doceniamy to, że poświęcają swoje życie, aby nas bawić. Myślę, że nie wiele znasz zdecydowałoby się na to, aby ubrać kask, podjechać na start z myślą, że być może do tej mety już nigdy nie dojedziemy..

 

źródło: inf.własna

Martyna Jaworska