Dlaczego Zmarzlik, a nie Lewandowski?

IMG 8406

W internecie pojawia się wiele gratulacji i zachwytów dla Bartosza Zmarzlika i to całkiem zrozumiałe. Niestety, żeby nie było tak kolorowo pojawiają się wpisy dziwne, żeby nie napisać obrażające żużel oraz żużlowców.

logo moim zdaniem4 stycznia był gorącym dniem dla wszystkich fanatyków speedwaya. Zjednoczenie jakie towarzyszyło w tym dniu wszystkim było bardzo widoczne. Każdy klub, część zawodników oraz osoby funkcyjne udostępniały posty w mediach społecznościowych zachęcające do głosowania na Bartka. Nikt w tym środowisku nie patrzył na podziały, bo interes był wspólny dla wszystkich – większa promocja dla żużla. Jak widać przyniosło to efekt i cel został osiągnięty.

Żużel to z pewnością bardziej niszowa dyscyplina aniżeli piłka nożna. Piłkarze grający w najlepszych światowych klubach zarabiają krocie, a będący w dobrej formie jak Robert Lewandowski nie muszą zabiegać o reklamę. Bo reklama sama do nich przychodzi. Cieszę się, że Robert był na podium w plebiscycie, ale to Zmarzlikowi należał się najwyższy stopień podium. Moim zdaniem większym przegranym od Roberta mógł czuć się Paweł Fajdek. Czterokrotny złoty medalista w rzucie młotem zastanawia się pewnie co jeszcze musiałby zrobić aby wygrać plebiscyt. Mój przyjaciel powiedział, że ciężko jest zważyć osiągnięcia sportowe i to jest chyba najistotniejsza kwestia wyboru kibiców.

Śledząc internet napotkałem się na stwierdzenie, że wygrana Bartosza nie powinna mieć miejsca, a żużel został porównany do wyścigów na jednogarbnym wielbłądzie. Serio aż tak nisko oceniany jest sport, w którym zawodnicy osiągają wielkie sukcesy i inwestują swoje pieniądze w to, aby ten sukces przyszedł?

85. Plebiscyt Przeglądu Sportowego miał wyłonić NAJLEPSZEGO, a nie NAPOPULARNIEJSZEGO zawodnika w kraju. Specjalnie napisałem to dużymi literami, ponieważ wydaje się, że nie wszyscy tę różnicę zauważyli.

Ja, mój sąsiad czy przeciętny Kowalski znamy i doceniamy to co robi Robert Lewandowski. Jest najskuteczniejszym zawodnikiem Bundesligi i jednym z najlepszych strzelców Ligi Mistrzów. To ogromne osiągnięcie i sam Bartosz będąc na scenie był dumny z tego, że w takim momencie może znajdować się obok naszego piłkarza, którego sam obserwuje.

Dlaczego Zmarzlik, a nie Lewandowski? Zmarzlik miał bardzo duże poparcie, a nagroda dla najlepszego polskiego sportowca należała mu się jak psu zupa. Ciężko na to pracuje a zdobycie tytułu Mistrza Świata było zwieńczeniem jego dotychczasowej pracy. Zrobił to jako trzeci Polak co pokazuje jaki to ciężki cel do osiągnięcia.

Jeśli chodziłoby o tytuł najpopularniejszego sportowca to bez wątpienia Robert byłby w tym momencie najlepszy i tutaj chyba nikt nie ma wątpliwości. Niestety tym razem piłka nożna musiała ustąpić miejsca żużlowi co cieszy, bo ta dyscyplina została zauważona w takim plebiscycie i wygrała.

Jako dziennikarz, ale też wielki kibic czarnego sportu od dziecka cieszę się, że stało się tak a nie inaczej. Sam wysyłałem smsy i wierzyłem do końca, że my kibice czarnego sportu i Bartek wygramy. To pokazuje jaką siłę mają kibice tej dyscypliny. Wszak może jest nas mniej niż piłkarskich (a raczej na pewno) ale momentach, kiedy, któryś z „naszych” potrzebuje wsparcia, jednoczymy się w tym i działamy.

Na światowej mapie żużla jesteśmy potęgą. Mamy najlepszą ligę na świecie i najlepszych zawodników. To przez biało-czerwoną dominację zmieniono walkę o Drużynowy Puchar Świata na Speedway of Nations. Polacy całkowicie zdominowali DPŚ, a zawodników w dobrej formie mieliśmy zawsze tylu, że sami między sobą moglibyśmy rozgrywać te zawody wystawiając kilka reprezentacji.

Chciałbym wierzyć w to, że żużel dorówna potęgą piłce nożnej, ale chyba wszyscy jesteśmy realistami i wiemy, iż to tylko marzenia.

Wystarczy spojrzeć na początki drogi do kariery jakie zrobił Bartosz Zmarzlik a jakie Robert Lewandowski.

Piłka nożna jest ogólnie dostępna, wystarczy coś okrągłego do kopania i można grać w nią wszędzie. Można zwołać kilku kolegów i już możemy rozgrywać mecz. Orliki oraz turnieje dla dzieci organizowane na nich znacznie przybliżają tę dyscyplinę młodym, którzy mogą piąć się na szczyty trenując i poświęcając swój czas małym nakładem finansowym. To całkiem odwrotnie niż w żużlu.

Niestety w tej dyscyplinie nie wystarczy pójść na stadion i poprosić o motor, żeby sobie zrobić parę kółek. Na to potrzeba przygotowania i trzeba zacząć od akademii innej drogi nie ma. Sama akademia nie gwarantuje tego, że zawodnik zostanie gwiazdą. Musi mieć talent, który powinien być wychwycony i nie każdy ma tyle szczęścia. Druga strona medalu to finanse. Jeśli rodzice adepta są mniej zamożni to i jego kariera wisi na włosku, mimo że ma chęci i predyspozycje. Diamenty do oszlifowania wyłapują kluby i wtedy można liczyć na ich wsparcie. Jeśli jednak ktoś jest z niższej półki i wymaga więcej pracy musi liczyć na siebie, a w szczególności na rodziców.

Bartosz Zmarzlik w tym sezonie pokazał, jak powinna wyglądać wzorowa kariera za co bez wątpienia należała mu się nagroda 85. Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski 2019 roku.

 

Sebastian Kołodziej

Sport żużlowy jest moją pasją od najmłodszych lat. Marzenie o jeździe na żużlu musiałem odłożyć na bok realizując się po drugiej stronie tego sportu