Przyzwoity sezon z fatalnym zakończeniem – podsumowanie 2019 roku w wykonaniu Power Duck Iveston PSŻ Poznań (cz.3)

DSC08008

Żużlowcy Power Duck Iveston PSŻ Poznań zakończonego sezonu nie mogą zaliczyć do udanych. Tym razem planem był awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Wszystko zmierzało w dobrym kierunku, ale „Skorpiony” pojechały fatalnie w decydujących meczach minionego sezonu.

 

poznanDo fazy play off żółto-czarni przystąpili z drugiej pozycji w ligowej tabeli po rundzie zasadniczej i w półfinale rozgrywek ponownie zmierzyli się z drużyną z Opola. Do stolicy polskiej piosenki „Skorpiony” wybrały się 18 sierpnia z nadzieją na uzyskanie korzystnego rezultatu, a takim byłaby zdobycz punktowa w okolicach remisu. Po zaciętym spotkaniu lepsi okazali się jednak gospodarze wygrywając 49:41. Dla przyjezdnych było to bardzo niekorzystne rozwiązanie, ponieważ porażka nie była wysoka, ale wyższa niż w rundzie zasadniczej. Należy pamiętać też o tym, że faza play off i system pucharowy rządzą się swoimi prawami. W takiej sytuacji każdy punkt może być na miarę awansu, zwłaszcza w przypadku wyrównanych ekip. W Opolu honoru gości bronili przede wszystkim Robert Miśkowiak, Władimir Borodulin oraz juniorzy. Pozostali zawiedli, także powracający po kontuzji lider zespołu David Bellego.

Tydzień później, rewanż w Poznaniu był najbardziej zaciętym spotkaniem w minionym sezonie. Żółto-czarni mieli 8 punktów straty z pierwszego pojedynku i od początku rzucili się do odrabiania zaległości. Od pierwszych wyścigów walecznością w ekipie gospodarzy imponowali Władimir Borodulin i Eduard Krcmar dla których nie było straconych sytuacji. Wjeżdżali pomiędzy rywali i dosłownie ocierając się od bandy wyprzedzali przeciwników. Gospodarze dość szybko odrobili straty, ponieważ po 5 biegach prowadzili 20:10, a po 12 odsłonach 45:33. Ku rozpaczy miejscowych kibiców, gospodarze przegrali jednak 14 gonitwę 1:5 i wszystko wróciło do punktu wyjścia, czy nadal nic nie było wiadomo. Przed ostatnim wyścigiem emocje sięgnęły zenitu. W nim ciśnienia nie wytrzymał Bjarne Pedersen, który „wstrzelił się” po zwolnieniu zamka maszyny startowej. A że Duńczyk miał już jedno ostrzeżenie za utrudnianie procedury startowej, sędzia wykluczył lidera gości. W powtórce pewne podwójne zwycięstwo przywieźli liderzy „Skorpionów” David Bellego i Eduard Krcmar pieczętując tym samym zwycięstwo PSŻ-u 51:39 i awans gospodarzy do wielkiego finału 2. Ligi Żużlowej.

Pierwszy mecz finałowy rozegrano w Lasku Golęcińskim w drugą niedzielę września, a przeciwnikiem „Skorpionów” była ZOOleszcz Polonia Bydgoszcz. Takiego rozstrzygnięcia chyba nikt się nie spodziewał. To miał być zacięty pojedynek ze wskazaniem na gospodarzy, tymczasem wynik 59:31 zaskoczył wszystkich. Gospodarze objęli prowadzenie po 1. wyścigu i nie oddali go do końca spotkania, sukcesywnie powiększając przewagę. Po trzech gonitwach prowadzili ośmioma punktami, a po siedmiu biegach dziesięcioma. Druga połowa meczu to był prawdziwy nokaut. W siedmiu wyścigach „Skorpiony” odniosły aż pięć podwójnych zwycięstw. W całym pojedynku przyjezdni zanotowali tylko trzy zwycięstwa indywidulane i jedno zespołowe 4:2 w 12. odsłonie dnia. Miejscowa ekipa była bardzo wyrównana, zawody nie wyszły tylko Michałowi Curzytkowi. Z kolei w drużynie przyjezdnej wyrównaną walkę z gospodarzami starali się nawiązać jedynie Josh Grajczonek i Kamil Brzozowski, którzy byli autorami trzech indywidualnych zwycięstw.

Wydawało się, że losy awansu są już rozstrzygnięte. Po tym meczu poznańscy działacze zaczęli snuć plany kontraktowe pod kątem nowego sezonu w wyższej klasie rozgrywkowej.

Tydzień później na rewanż do Bydgoszczy żółto-czarni jechali jak po swoje i być może to ich właśnie zgubiło. To, co działo się na torze Polonii było trudne do wytłumaczenia. Goście wyglądali jak „dzieci we mgle”. Gospodarze stratę 28 punktów odrobili już po 12. wyścigu, a po 14. odsłonie byli „prawie” pewni awansu. Żółto-czarni skompromitowali się i w infantylnym stylu roztrwonili bardzo dużą zaliczkę z pierwszego spotkania. Wynik 61:29 nie wymaga komentarza. W drużynie przyjezdnej walkę z gospodarzami próbowali nawiązać tylko David Bellego i Marcin Nowak. Odwrócenie losów dwumeczu w fazie play off, w stylu w jakim zrobiła to Polonia, trudno odnaleźć w annałach sportu żużlowego.

Żużlowcom ze stolicy Wielkopolski na pocieszenie pozostały mecze barażowe z wyżej notowanym Orłem Łódź. Dwa tygodnie „po laniu” w Bydgoszczy, pierwsze spotkanie barażowe rozegrano na torze zespołu z wyższej ligi. Mecz był nadspodziewanie zacięty, ponieważ gospodarze uzyskali 12-punktową przewagę, ale przyjezdni ambitnie odrabiali straty, by po 13. biegu Orzeł prowadził już tylko 40:38. Jednak dwie ostatnie odsłony zakończyły się podwójnymi zwycięstwami zawodników z Centralnej Polski. Wynik 50:40 postawił „Skorpiony” w bardzo trudnej sytuacji przed meczem rewanżowym.

W pierwszą niedzielę października w Lasku Golęcińskim niespodzianki nie było. Żółto-czarni po 7. wyścigu odrobili 7 punktów straty z pierwszego pojedynku, ale od czego są rezerwy taktyczne? Goście mając w składzie czterech bardzo dobrych zawodników, kontrolowali sytuację na torze i ostatecznie wygrali 45:42 wybijając gospodarzom z głowy marzenia o awansie do 1. Ligi Żużlowej.

Miniony sezon był przyzwoity dla drużyny Power Duck Iveston PSŻ Poznań, ale niestety z fatalnym zakończeniem. Wydaje się, że projekt, który był realizowany od 2017 roku właśnie się zakończył. Z klubem pożegnał się trener Tomasz Bajerski, który w przyszłym sezonie poprowadzi klub z Torunia oraz zawodnicy David Bellego, Marcin Nowak, Władimir Borodulin i Eduard Krcmar. Francuz przeniósł się do Bydgoszczy, Polak i Rosjanin do Łodzi, a Czech do Krosna. Do drużyny z Podkarpacia dołączył też Damian Dróżdż, który jeździł ze Skorpionem na plastronie jako gość.

 

źródło:informacja własna

 

 

Maciej Major

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!