Z roku na rok coraz lepiej

victoria pilaVictoria Piła zakończyła sezon 2014 na półfinale play off Polskiej Drugiej Ligi Żużlowej. Były wpadki i były małe sukcesy. W porównaniu do poprzedniego pilanie zrobili jednak krok do przodu.

 

Sezon 2013 żużlowcy pilskiej Victorii zakończyli kompletną klapą kończąc go w środku wakacji. Teraz podopieczni Janusza Michaelisa i Tomasza Żentkowskiego byli na linii frontu niemalże do samego końca ulegając dopiero w półfinale faworyzowanej ŻKS Ostrovii.

Wszystko zaczęło się jak zwykle od marcowej prezentacji w iście ekstraligowej oprawie. Do tego doszła wiadomość o powrocie Senatora Henryka Stokłosy do sponsorowania czarnego sportu. Dla wielu kibiców był to prognostyk, że sezon będzie bardzo udany, a garstka z nich po cichu marzyło o awansie do Nice PLŻ.


Miłe złego początki
W inauguracyjnym spotkaniu sezonu 2014 Victoria Piła podejmowała na własnym owalu zespół Speedway Wandy Instal Kraków. Mecz był określony szlagierem ligowym i tak też było. Gospodarze wygrali 50:39, a w pilskim zespole nie można było doszukiwać się słabych punktów. Podczas tego meczu na trybunach zasiadło wielu kibiców, którzy zaczęli coraz mocniej wierzyć, że zespół stać na walkę o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Niestety trzy kolejne mecze to strumień, a w zasadzie wodospad zimnej wody na pilskich żużlowców i kibiców. Żużlowcy z Piły kolejno musieli uznać wyższość: Kolejarza Rawicz i KSM Krosno w meczach wyjazdowych, a także Ostrovii na własnym owalu. Boleć może w szczególności porażka z zespołem z Ostrowa Wielkopolskiego. Podczas tamtego spotkania to pilanie nadawali tonu rywalizacji, ale w drugiej części zawodów coś nie zagrało tak jak należy i musieli uznać wyższość rywala.

 

Dwóch liderów
Drużyna z Piły miała dwóch liderów: Piotra Śwista i Witalija Biełousowa. Obaj zawodnicy niemalże nie zawodzili. Zdarzały im się małe wpadki, ale ogólnie w większości spotkań nie można było mieć do nich zarzutu. Dzięki powyższej dwójce zespół z Grodu Staszica uratował m.in. punkt w meczu z KSM Krosno na własym owalu. Zresztą Świst i Biełousow, a także Arkadiusz Pawlak to trójka zawodników, która wystąpiła w każdym z dwunastu meczów w minionym sezonie. Młodzieżowiec pilskiego zespołu to z pewnością największy wygrany, bowiem zrobił olbrzymie postępy i dopytuje się o niego kilka klubów z wyższych lig. Liderem zespołu z pewnością by był Rasmus Jensen. Duńczyk został zakontraktowany pod koniec rozgrywek, wystąpił w trzech spotkaniach i zaprezentował się przyzwoicie.

 


Nadzieje były, ale rozczarowali
Największym rozczarowaniem byli bracia Pulczyńscy, w których pokładano olbrzymie nadzieje. Wychowankowie toruńskiego Unibaxu przyszli do Piły, aby odbudować swoją pozycję w speedwayu. Niestety pierwszego roku w gronie seniorów nie mogą zaliczyć do udanych. Mieli być liderami zespołu, a byli drugą linią, która dość często zawodziła. Wiele na to wskazuje, że działacze pilskiego klubu nie przedłużą kontraktu z Emilem i Kamilem. Rozczarował również nieco Piotr Dym, który po bardzo dobrym spotkaniu inauguracyjnym mocno spuścił z tonu i w ostateczności zrezygnował z walki o pilski skład tłumacząc, że w Grodzie Staszica jest zbyt duża presja kibiców. Za małe rozczarowanie należy uznać zakontraktowanie Jespera B. Monberga. Duńczyk był solidnym zawodnikiem, ale tylko na domowym torze. W meczach wyjazdowych niestety był cieniem samego siebie przez co został odstawiony na drugą część sezonu. Wrócił jedynie na ostatni mecz w Ostrowie, gdzie był najbardziej walczącym jeźdźcem zespołu.

 

Jak pech to po całości
Kontuzje w czarnym sporcie to codzienność. Niestety nie omijały one również zawodników Victorii. Plany szkoleniowcom pilskiego zespołu pokrzyżowało kilka urazów. Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu kontuzji nogi nabawił się Adrian Szewczykowski, który w treningach pokazywał się z przyzwoitej strony i mógł być alternatywną dla wyżej wspomnianych braci. W połowie rozgrywek poważnej kontuzji czaszki nabawił się lider formacji juniorskiej, który jeździł w Pile na zasadzie goście - Oskar Ajtner-Gollob. Kontuzja temu młodemu zawodnikowi przytrafiła się, gdy z każdymi zawodami prezentował coraz wyższą formę. Na dwa ostatnie mecze rundy zasadniczej został zakontraktowany Ben Barker, ale wystapił on tylko w spotkaniu z Kolejarzem Rawicz. Anglik zdobył 9 punktów i był przewidywany na występ w kolejnych spotkaniach, ale uraz nie pozwolił mu na pojawienie się w kolejnych meczach. Zabrakło go w szczególności w półfinalowych meczach z Ostrovią.

 

Zima długa, ale...
Powoli rozkręca się transferowa karuzela. Działaczom pilskiego klubu marzy się zatrzymanie Piotra Śwista i Arkadiusza Pawlaka, a także zakontraktowaniu Bena Berkaera i Rasmusa Jensena, którzy mieli okazję zaprezentować się pod koniec sezonu 2014. Na tej czwórce zawodników można byłoby opierać szkielet składu, który miałby powalczyć o awans do Nice PLŻ. Będzie to trzeci sezon Victorii pod obecnymi rządami w rozgrywkach ligowych więc może się sprawdzi powiedzenie: do trzech razy sztuka?

 

źródło: inf. własna

 

Maciej Brzeziński

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!