Spartanie poniżej oczekiwań

wroclaw logoPrzed sezonem 2014 drużyna Betard Sparty Wrocław była przez wielu postrzegana jako ta, która bardzo poważnie może włączyć się do walki o awans do fazy play-off Enea Ekstraligi. Rzeczywistość dla podopiecznych Piotra Barona okazała się jednak brutalna i jeźdźcy z Dolnego Śląska zadowolili się ostatecznie ostatnim bezpiecznym miejscem w ligowej tabeli.

Złe wcale nie dobrego początki

Drużyna z Wrocławia po raz pierwszy od trzech lat rozpoczęła sezon meczem na własnym stadionie. Niestety, nie pomogło to podopiecznym Barona w odniesieniu zwycięstwa. Późniejszy triumfator rozgrywek, Stal Gorzów, odniósł na Stadionie Olimpijskim pewne zwycięstwo. Gospodarze mieli do dyspozycji pełny skład, jednak widoczny był brak formy Taia Woffindena i Troya Batchelora. Nie lepiej było tydzień później w Toruniu, kiedy Unibax Toruń sprawił Spartanom srogie lanie. Goście wygrali indywidualnie tylko jeden bieg za sprawą Tomasza Jędrzejaka, który jako jedyny tamtego dnia ograł po pasjonującym pojedynku Tomasza Golloba. Pierwszy ligowy punkt wrocławianie zdobyli w trzeciej serii spotkań remisując rzutem na taśmę z FOGO Unią Leszno. Drugi w sezonie wyjazdowy mecz zakończył się natomiast minimalną porażką z ekipą z Częstochowy. Gdy wydawało się, że najgorsze jest już za ekipą Piotra Barona, nadszedł kolejny słaby mecz, tym razem ze SPAR Falubazem przy W69.

Kompromitacja w Gdańsku i mecz sezonu z Mistrzem Polski

Po wygranym pierwszym w rozgrywkach meczu z mającym aspiracje wyłącznie do spadku z ligi Renault Zdunek Wybrzeżem Gdańsk podopieczni Piotra Barona wybrali się do Tarnowa. To właśnie wtedy wielu kibiców zrozumiało, że na awans do fazy play-off nie ma co liczyć. Goście oddali mecz bez walki idącym jak burza przez sezon tarnowianom, a czary goryczy dopełniły zbliżenia telewizyjne śmiejących się zawodników i trenera w przerwach pomiędzy biegami. Niewiele lepiej było w rozegranym następnej rundzie rewanżu, w którym czterokrotni Mistrzowie Polski zdołali zaledwie "ujechać" 41 punktów. Spartanie do Gdańska wybierali się mimo to z zamiarem zwycięstwa. Jednak i tym razem z delegacji wrócili na tarczy. Trzeba jednak przyznać, że w tamtym meczu kilka karygodnych decyzji podjął sędzia Wojciech Grodzki, między innymi powtarzając bieg, w którym nieprawidłowo zadziałała taśma startowa dopiero po przejechaniu całego dystansu. Kolejne dwie rundy przyniosły wrocławianom dwa zwycięstwa na własnym torze. Najpierw, mimo braku Troya Batchelora, Spartanie pokonali SPAR Falubaz, a trzy tygodnie później w spotkaniu przerwanym po 13 biegach z powodu opadów deszczu odprawili z kwitkiem częstochowskiego KantorOnline Viperprint Włókniarza inkasując drugi i ostatni w sezonie punkt bonusowy. Blisko sprawienia niespodzianki wrocławianie byli w Lesznie. Przegrali z miejscową FOGO Unią zaledwie sześcioma punktami. Gdyby nie słaba, jak w większości spotkań wyjazdowych postawa Tomasza Jędrzejaka, goście mogliby pokusić się o wywiezienie punktów ze Stadionu im. Alfreda Smoczyka. Mając już zapewnione utrzymanie w Ekstralidze podopieczni Piotra Barona przegrali dwa ostatnie spotkania sezonu. Najpierw, osłabieni brakiem Taia Woffindena wysoko ulegli na własnym torze Unibaxowi Toruń, a dwa tygodnie później zostali rozgromieni na Stadionie im. Edwarda Jancarza przez gorzowską Stal. Obraz tamtego spotkania dobrze oddał styl, w jakim momentami jeździła wrocławska drużyna, szczególnie w meczach wyjazdowych.

Więcej minusów niż plusów

Oceniając postawę zawodników Betard Sparty Wrocław dużo łatwiej wymienić jest tych, którzy zawiedli. Największe zastrzeżenia można mieć do formy zaprezentowanej w sezonie 2014 przez Troya Batchelora, który w porównaniu z rozgrywkami sezonu 2013 osunął się w klasyfikacji najskuteczniejszych aż o 24 pozycje! Niewiele lepiej wygląda sytuacja Tomasza Jędrzejaka, który co prawda spadł tylko o 4 miejsca, jednak ze średniej 1,59, wykręconej głównie na własnym torze, zadowolony na pewno nie jest. Nietrafionym ruchem transferowym okazał się być Jurica Pavlic. Chorwat zaliczył tylko jeden udany mecz na wyjeździe i pojedyncze przebłyski w pojedynkach we Wrocławiu. Oczekiwano od niego jednak znacznie więcej i wątpliwym wydaje się sens zatrzymywania tego zawodnika w składzie na sezon 2015. Jednak tegoroczne rozgrywki to nie tylko minusy. Sezon do udanych mogą na pewno zaliczyć Tai Woffinden i Maciej Janowski. Choć w przypadku tego drugiego późniejsza faza sezonu była nieco słabsza, to "Magicowi" udało się ukoronować rok 2014 awansem do cyklu Grand Prix. Brytyjczyk z kolei osiągnął średnią biegopunktową powyżej 2 punktów i gdyby nie kontuzja, zapewne wywalczyłby także medal IMŚ, który przegrał dopiero w dodatkowym biegu z Nickim Pedersenem.

Najlepszy zawodnik: Tai Woffinden 2,206 pkt./bieg (6. średnia w sezonie 2014)
Betard Sparta Wrocław w sezonie 2014: 14 meczów, 3 zwycięstwa, 1 remis, 10 porażek, 2 zdobyte punkty bonusowe

Dokąd zmierzasz, wrocławski speedwayu?

Przed sezonem 2015 wiele jest znaków zapytania dotyczących wrocławskiego żużla. Wiadomo, że ważne kontrakty z klubem mają: Woffinden, Jędrzejak, Pavlic i Trzensiok. Praktycznie pewne jest także przedłużenie umowy z Janowskim. Klub intensywnie poszukuje juniorów oraz alternatywę dla odchodzącego z klubu Troya Batchelora i zawodnika rezerwowego, jeśli na tę rolę nie zgodzi się Zbigniew Suchecki. W gronie potencjalnych wzmocnień wrocławskiej ekipy najczęściej wymienia się: Petera Kildemanda, Mirosława Jabłońskiego, Maksyma Drabika, Adriana Gałę, Damiana Dróżdża, a w dalszej kolejności Grega Hancocka, Tomasza Golloba i Artioma Łagutę. Sezon 2015 będzie szczególny dla wrocławskiej drużyny także z tego względu, że najprawdopodobniej na Stadionie Olimpijskim trwać będą prace remontowe, do których niezbędne jest zamknięcie połowy trybun. Patrząc jednak na frekwencję na meczach żużlowych w ostatnich latach, można być spokojnym, że sympatycy czarnego sportu znad Odry pomieszczą się na trybunach przeciwległej prostej...

źródło: inf. własna

Bartłomiej Przybyłek

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!