Wspomnienia naczelnego czyli historia spisana pierwszego vortalu żużlowego

 

 pierwszy-naczelnyMoja przygoda z siecią Internet rozpoczęła się od stworzenia nieoficjalnej strony klubowej gdańskiego Wybrzeża. Zniechęcony podejściem ówczesnego prezesa klubu postanowiłem zarzucić temat przekazując stronkę znajomemu, który mi przy jej tworzeniu pomagał. Były to czasy, kiedy żużel w Internecie istniał tylko na Polskiej Żużlowej Liście Dyskusyjnej. Zachęcony właśnie dyskusją na tej liście o konieczności powstania portalu o czarnym sporcie postanowiłem podjąć rękawice. I tak w marcu 2000 r. serwis SPEEDWAY.l.pl rozpoczął swoją działalność. Był to pierwszy vortal żużlowy w sieci globalnej Internet. Kilka dni później wystartował kolejny całkowicie niesłusznie reklamowany jako ten pierwszy.

 


Po kilku miesiącach działalności prawa do serwisu odsprzedałem hubowi Poland.com (o portal walczyli Poland.com i Ahoj.pl), gdzie nigdy nie doznał zaszczytu ujrzenia światła dziennego, gdyż przez rok czasu trwały nie-intesywne przygotowania mające na celu rozbudowę baz danych o historyczne dane. Serwis nie miał tej przyjemności zadebiutować na poważnej, w roku 2001 mocno promowanej platformie, gdyż chwilę później hub ogłosił upadłość.

Serwis powrócił w moje władanie. Przygotowywałem się do ponownego startu, kiedy dostałem sms-a od Łukasza Pietkiewicza z propozycją fuzji z jego serwisem o żużlu. Propozycję przyjąłem, do dnia dzisiejszego jesteśmy przyjaciółmi a chwilę później dołączył do nas jeszcze Krzysztof Magiera. Fuzja trzech serwisów żużlowych oficjalnie nastąpiła 11 lipca 2002 r. i doprowadziła do powstania poważnego wydawnictwa internetowego o tematyce sportu żużlowego pod interesującą domeną SPEEDWAY.info.pl.

Dnia 26 lutego 2003 r. SPEEDWAY.info.pl został wpisany do rejestru dzienników i czasopism pod numerem 925 przez Sąd Okręgowy w Gdańsku I Wydział Cywilny. Tytuł prasowy został zarejestrowany w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczony symbolem ISSN 1730-5071. I tym samym oficjalnie stałem się wydawcą i redaktorem naczelnym co napawało mnie dumą.

 si

Szata graficzna po fuzji naszego serwisu (źródło: web.archive.org)

 

Nie tylko jako pierwsi stworzyliśmy dość obszerny portal o żużlu (pamiętam do dzisiaj jak Łukasz całe dnie i noce wrzucał do naszej bazy danych archiwalne wyniki zawodów nie robiąc sobie przerwy nawet na jedzenie) ale i przecieraliśmy szlaki obecnym portalom sportowym. Pamiętam jak ciężko było zdobyć akredytację, gdzie nie tylko działacze, ale i sami zawodnicy notorycznie zadawali to samo pytanie: a co to jest ten portal żużlowy? Traktowali nas jak gazetkę szkolną. Ciężko było zyskać poważanie i uznanie środowiska żużlowego. Udało się to dopiero, kiedy w 2003r. wpadłem na pomysł zorganizowania aukcji internetowej mającej na celu zebranie pieniążków na drobne upominki świąteczne dla poszkodowanych w wypadkach na torze żużlowców. Akcja zakończyła się wielkim sukcesem! Kluby i sponsorzy ufundowali wiele gadżetów sportowych, w tym plastrony Unii Leszno, w których klub ten zdobył mistrzostwo Polski! Na święta powędrowały prezenty do wielu żużlowców.

Później również okazaliśmy się pionierami jeszcze w wielu innych dziedzinach organizując pierwszą relację na żywo z zawodów towarzyskich pomiędzy Wybrzeżem Gdańsk, a Starem Gniezno czy też publikując pierwszą wideo relację, którą wykonałem aparatem cyfrowym podczas zimowego obozu przygotowawczego Wybrzeża Gdańsk w Cetniewie. Warto pochwalić się również pomocą w organizacji finału mistrzostw Europy w Rybniku. Nie sposób wymienić wszystkie nasze sukcesy!

Kiedy ludzie poznali potencjał sieci globalnej Internet nastał wysyp różnej maści portali żużlowych, które chcąc przyciągnąć redaktorów płaciły im za publikacje oraz relacje on-line. Nasza redakcja była przedsięwzięciem typowo hobbystycznym, nie było mowy o żadnym wynagrodzeniu. Jedynym przywilejem była akredytacja i okazja do poznania żużlowców, spojrzenia na rozgrywki poprzez pryzmat parku maszyn. Przez długi czas było to ogromnym magnesem dla przyszłych dziennikarzy. Kilku naszych "wychowanków" do dnia dzisiejszego trudzi się tą profesją pisując dla poważnych wydawnictw a jeden z ojców sukcesu redakcji jest obecnie prezesem klubu z Gniezna. Czując spory oddech konkurencji postanowiliśmy zawiesić portal na rzecz nowej formy dystrybucji treści - dziennik e-mail otrzymywany każdego dnia prosto na skrzynkę pocztową naszych czytelników. Pomysł okazał się wówczas strzałem w dziesiątkę!

Redakcja SPEEDWAY.info.pl za moich czasów to przede wszystkim ludzie, redaktorzy, którzy ją tworzyli oraz jej główna siła napędowa czyli Łukasz Pietkiewicz i jego brat Rafał, Krzysztof Magiera, Arek Rusiecki, Karol Lejman i Artur Olkowicz, a także Tadek Malinowski, który obecnie opiekuje się redakcją. Ceniliśmy sobie współpracę, wspólne spotkania podczas zawodów oraz przede wszystkim niezależność. Nie mógłbym pominąć najpiękniejszych chwil do których często wracam myślami czyli zjazdu integracyjnego połączonego z organizacją zawodów na quadach dla dziennikarzy z naszej redakcji i zaprzyjaźnionego magazynu Taśma w górę. Do takiego spotkania integracyjnego doszło dwukrotnie. Raz w 2003r. w Wejherowie i rok później w Krynicy Morskiej. To był szalony czas, pełen zabawy i radości. W końcu mieliśmy okazję do spotkania, bo przecież każdy z nas był z innej części Polski zaś nasze zawody na quadach przeszły już do legendy...

"Speedway Junak Quad 2003" i pierwszy zjazd redakcyjny z udziałem ówczesnego żużlowca Wybrzeża, Marka Cieślewicza. Impreza pod patronatem Prezydenta Miasta Wejherowa i Starosty Powiatu Wejherowskiego z gościnnym udziałem redakcji "Taśma w górę" odbyła się 11 lipca 2003 roku.

 

 2004

Ekipa naszej redakcji podczas organizowanego przeze mnie turnieju Speedway Quad Cup 2004 w Krynicy Morskiej

 

Marcin Lewandowski