czestochowa nowe2016 kedziora l1Przy każdej możliwej okazji w mediach huczy od spekulacji na temat możliwości Włókniarza Częstochowa w PGE Ekstralidze w sezonie 2017. Jak przyznaje trener beniaminka – Lech Kędziora, od gadania ekspertów zaczyna go już boleć głowa, lecz nie przejmuje się nieprzychylnymi opiniami.

Po tym jak zarząd klubu skompletował skład na zbliżający się sezon, rozpoczął poszukiwania trenera, który poprowadzi drużynę w PGE Ekstralidze. Pomysłów było wiele, jak choćby Hans Nielsen. Ostatecznie na pokładzie znalazł się Lech Kędziora, który zdradza nam nieco szczegółów dotyczących jego rozmów z klubem. - W mediach były różne spekulacje zarówno co do zawodników, jak i osoby trenera. Ja miałem propozycje już wcześniej, także rozważałem ją. Jeden telefon, drugi, potem spotkanie, no i jestem. – zdradza Lech Kędziora, który nie był dla klubu wersją awaryjną.

Szkoleniowiec nie miał wpływu na to z jakimi zawodnikami przyjdzie mu pracować. Na bieżąco śledził doniesienia z Częstochowy, choć jak przyznaje nie miało to dla niego większego znaczenia. Więcej do powiedzenia na temat składu mieli w mediach „eksperci”, którzy skazują „Lwy” na rychły spadek. Z takimi opiniami nie zgadza się Lech Kędziora, który jest zadowolony z ekipy jaką udało się zmontować pod Jasną Górą. -  Stać tę drużynę na wiele. Fachowcy skazują nas na pożarcie, jesteśmy beniaminkiem. Uważam, że nie jesteśmy na straconej pozycji, będziemy w każdym meczu walczyć o jak najlepszy wynik, a przede wszystkim o to, żeby się utrzymać.

Trener wierzy w swój zespół, a nieprzychylne słowa w ich kierunku jeszcze bardziej motywują go i zawodników do cięższej pracy, by na koniec sezonu utrzeć nosa oprawcom. - Ekspert wie najlepiej, ekspert wie wszystko. Ja myślę, że sprawimy trochę niespodzianek i popsujemy tym samym paru ekspertom nieco humory.

Lech Kędziora rozpoczął pracę w klubie z początkiem roku. Chwilę później udał się wraz z zespołem do Cetniewa na obóz kondycyjny, w którym również czynnie brał udział. W rezultacie nabawił się kontuzji, której sprawcą był Piotr Ruszel, a więc wieloletni trener częstochowskich zawodników. Piotr Ruszel na co dzień zajmuje się przygotowaniem żużlowców Włókniarza do sezonu, a trener Kędziora dogląda postępów prac i jest spokojny o dyspozycję swoich zawodników. - Piotr Ruszel bardzo dobrze czuwa tutaj nad przygotowaniami. Bardzo dobry fachowiec, widziałem jego pracę na obozie w Cetniewie. Jak wspomniał ta moja kontuzja to jego dzieło. Pięć treningów dziennie, bardzo ciekawie prowadzone. Ufam Piotrowi, zawodnikom i jestem pewien, że pod względem fizycznym będą bardzo dobrze przygotowani.

Za niespełna miesiąc żużlowcy Włókniarza mają wyjechać na tor. Jeśli pogoda pozwoli to motocykle zaryczą na owalu przy ulicy Olsztyńskiej. Jeśli aura nie będzie sprzyjała to biało-zieloni udadzą się na południe Europy. Jak przyznaje trener Kędziora klub rozpatruje kilka opcji, jak choćby Krsko czy Gorican. Następnie Włókniarz przystąpi do spotkań kontrolnych, rywalami będą Falubaz Zielona Góra, Stal Gorzów, Betard Sparta Wrocław oraz Grupa Azoty Unia Tarnów. Jak widać zawodnicy Włókniarza nie będą narzekać na brak jazdy. Znak zapytania stoi jednak przy frekwencji na wspomnianych sparingach. Lech Kędziora jest o nią spokojny, bo wszystko jest już dogadane z żużlowcami. - Z każdym z chłopaków jesteśmy dogadani indywidualnie. Mają tam jakieś turnieje, pożegnalne Karlssona czy „Zorro” w Gdańsku, ale na sparingach również się pojawią. W każdym meczu sparingowym będziemy mieli minimum 80% składu do dyspozycji.

 

Inf. własna

Dodaj komentarz

Komentarze wykraczające poza prawo i dobre obyczaje będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież