Daniel Kędziora: Ten sport uzależnia tak samo jak kolekcjonowanie pamiątek z nim związanych

pasjonaciDaniel Kędziora to wielki miłośnik żużla. Podobnie do reszty kolekcjonerów zbiera wszystko co tylko możliwe, ale ma bzika na punkcie jednego zawodnika. Pozytywnie zakręcony człowiek na punkcie żużla, który metanol ma w żyłach zamiast krwi.

83268102 171667344117863 2484533663274893312 n

Ciąg dalszy kolekcjonerskich pamiątek żużlowych. Nasza wycieczka odwiedza Lublin i dom Daniela Kędziory. Daniel to znana w tym środowisku postać, która wnosi bardzo dużo do grupy. O żużlu może opowiadać godzinami, ale udało nam się wybrać najważniejsze rzeczy. Zobaczcie jak to wszystko się zaczęło.

Daniel zacznijmy od początku, czyli skąd w tobie taka miłość do speedwaya?

72383713 2475061419229321 4437228419708616704 oU mnie przygoda z żużlem zaczęła się nieco inaczej niż u większości moich znajomych. Na stadion nie zaprowadził mnie mój ojciec, bo zmarł w dość młodym wieku, a ja miałem wtedy 5 lat. Żużlem zaszczepił mnie mój Ś.P wujek Waldek Janik, on w latach 90 był mechanikiem w LKŻcie Lublin i doglądał motocykli Jerzego Mordela czy Marka Muszyńskiego. To on zaprowadził mnie do parku maszyn. Dla takiego dzieciaka jak ja było to mega przeżycie. Od tego czasu często z mamą i starszym bratek gościliśmy na lubelskim stadionie.

Tak wejście do parkingu dla dziecka to duża frajda. Kiedyś było z tym łatwiej. Teraz to wszystko jest bardziej zamknięte i pilnowane a dzieci mogą oglądać zmagania tylko z trybun. Myślisz, że jakby była możliwość taka jak kiedyś to mielibyśmy więcej młodych adeptów?

Dziś sport u dzieci to rzecz drugorzędna - tym bardziej zawodowo. Czasy mamy jakie mamy, teraz dzieci czy młodzież bardziej wolą pograć na tabletach czy komputerach niż poudzielać się fizycznie. Drugą stroną medalu jest to, że żużel to bardzo drogi sport. Jeśli dany adept będzie miał zamożnych rodziców, którzy pomogą mu na starcie to już jest duży plus, a jeśli u takiego dzieciaka dojdą jeszcze predyspozycje, talent i samozaparcie to jest duża szansa na to, że zostanie on już na dłużej w tym sporcie. Wtedy takie talenty są wychwytywane przez kluby i otaczane dodatkową pomocą - choćby finansowo przez innych darczyńców, sponsorów. Dziś dochodzi jeszcze wsze obecny hejt i to często działa też negatywnie na młodych zawodników, którzy nie bardzo potrafią sobie poradzić z krytyką - szczególnie w Internecie.

Wiem, że swego czasu byłeś blisko lubelskiego żużla i stadionu jako osoba funkcyjna. Co wtedy robiłeś?

Byłem… Kiedyś byłem prawą ręką prezesa Zająca. Teraz z Lublinem nie mam wspólnego nic, poza tym, że tu mieszkam i prowadzę biznes.

81173023 496955860931578 2918431780870553600 n

Dlaczego zrezygnowałeś?

Upadłość klubu KMŻ i relację między nowymi włodarzami.  Ogólnie klimat słaby, bo upadek klubu przypisuje się mojej osobie a niestety tak nie było. Ja nie robiłem tego dla siebie (w pewnym sensie, bo wiadomo, że robiłem to z przyjemności - praca w klubie to było moje marzenie) tylko dla kibiców. Mimo porażki to wspominam to dość miło, mega doświadczenie, środowisko, kontakty - samo to, że możesz obcować z zawodnikami, brać udział w organizacji zawodów ligowych czy towarzyskich! Jest to MEGA nie do opisania i będę wspominał to do końca życia. Tych chwil, radości z wygranych meczów ligowych nie zabierze mi nikt. I moje oczko w głowie IMŚJ. FIM wystawiło klubowi i mi jako osobie go reprezentującej ocenę na 5 za organizację tych zawodów, mimo że było trochę przeciwności losu i nie do końca układało się wszystko jak bym chciał.

Wracając do tematu twojej kolekcji. Nie jest tajemnica, że twoim ulubionym zawodnikiem jest Artem Laguta. Dlaczego ten zawodnik?

To pytanie i dla mnie jest ciekawe. A tak na serio. Trochę w tym zasługi jest Wojtka z Irlandii (Wojtek Korona). Moja miłość do żużla wypaliła się nieco po roku 2015. Ale też nie do końca. Pracując w biurze KMŻ, po pamiętnym walkowerze z Polonią Piłą i upadkiem klubu na pożegnanie dostałem od Prezesa Andrzej Zająca dwa Lubelskie plastrony. To one w ogóle zaczęły moja erę kolekcjonowania. Mając te dwa powiesiłem sobie je na ścianę i przyszła mi myśl, że chyba fajnie było by mieć ich więcej! Zacząłem szukać po różnych stronach plastronów żużlowych i tak trafiłem na kolegę Wojtka. To on wprowadził mnie w świat kolekcjonerstwa, dużo mi pomógł, ale też to on zaraził mnie miłością do Artka.
Wiadomo, że Wojtek zbiera gadżety Emila. Artem to mega walczak, młody i perspektywiczny zawodnik do tego bardzo sympatyczny gość.

84392402 174023550486512 7258456676829757440 n84180467 624281958335585 8805343415395942400 n

Masz już sporą kolekcję więc chyba pasja ta zakorzeniła się w tobie na dobre?

Takie prawdziwe kolekcjonowanie plastronów Artka zaczęło się od plastronu z turnieju Charytatywnego "Asy dla Tomasza Golloba" który odbył się w 2018 roku w Bydgoszczy. To z tego turnieju udało mi się kupić plastron Artema. Wcześniej w moich zbiorach były tylko jego czapki, karty z autografami i zdjęcia w telefonie. Niedługo zostanę finansowym bankrutem (śmiech). Jak już się w to wejdzie to nie ma końca! Nie da się mieć też wszystkiego. Ja za większość rzeczy płacę - czasami trafiają do mnie pamiątki w formie prezentów, ale ogólnie wybrałem sobie dość drogie hobby. Ten sport uzależnia tak samo jak kolekcjonowanie pamiątek z nim związanych i wiem na pewno, że moje zbieractwo dopiero nabiera rozpędu.

82877388 169674030932496 8685931337313419264 n83608541 2240864152882778 3503740999027392512 n

Rozmawiałem już z kilkoma kolekcjonerami i każdy mówi tak samo. Sport uzależnia, ale zbieranie pamiątek jeszcze bardziej. Z czego w twojej kolekcji jesteś najbardziej dumny, a co było najtrudniejsze do zdobycia?

Ciężkie pytanie, ale chyba jednak musze zacząć od rzeczy związanych z naszym Mistrzem Tomaszem Gollobem. To one spadły mi dwukrotnie z nieba. Pierwsza historia jest związana z siodłem motocykla z 2010 roku, na którym jeździł i zdobył złoty medal Mistrzostw Świata. Jedne jedyne Siodło było wystawione na aukcji organizowanej pod hasłem Mural dla Golloba. Niestety zanim zorientowałem się, że zostało wystawione na sprzedaż to już było zalicytowane przez kogoś innego... Jak się później okazało ten ktoś nie przelał w wyznaczonym terminie kasy i siodło znów trafiło na sprzedaż wszystko się złożyło tak, że ostatecznie ja jestem jego posiadaczem. Drugą rzeczą, która trafiła do moich zbiorów dość niespodziewanie to plastron z Polonii Bydgoszcz a w którym występował Pan Tomasza Golloba. Chodzi o plastron z roku 1993 w którym Pan Tomek zdobył indywidualnie Mistrzostwo Polski - kiedyś nie sądziłem, że takie wisienki mogą opuszczać ręce kolekcjonerów, ale jak widać wszystko jest możliwe. Druga strona medalu to rzeczy związane głównie z Artemem. On sam jest swoim kolekcjonerem i ciężko kupić gdzieś na rynku jego plastrony czy też inne rzeczy. Ja natomiast walczę i się nie poddaje a determinacja przynosi zamierzony skutek.

84260242 181124843252074 2511292116982824960 n

Tak jak wspomniałeś wcześniej jest to drogie hobby, a już, zwłaszcza jeśli chodzi o takie unikaty. Czy osoba posiadająca skromniejszy budżet jest w stanie zdobyć coś dla siebie?

Pewnie, ważne, aby nie dać się zwariować. Na początku jest to trudne i chyba każdy z nas, kolekcjonerów to przerabiał. Ja też zaczynałem od plastronów czy pamiątek z mniej prestiżowych turniejów lub mniej popularnych zawodników. Myślę, że tutaj każdy jest w stanie zacząć kolekcjonowanie, tylko tak jak powiedziałem, małymi kroczkami.

Słyszałem, że wśród kolekcjonerów zdarzają się oszuści, którzy podszywają się za pasjonatów speedwaya.

Powiem inaczej, grono kolekcjonerów, ale takich prawdziwych i tylko tych w Polsce jest małe. Jedni się ujawniają inni nie. Jeśli znam się z danym kolekcjonerem lub słyszałem o nim w środowisku wtedy handel jest przyjemnością, bo nie ma żadnego zagrożenia. Natomiast jeśli chodzi o osoby, które mają coś na sprzedaż, ale nie są znane w środowisku to rada jest tylko jedna - przesyłka za pobraniem. Wtedy nie tracisz nic a jedynie możesz zyskać chociaż znam też i takich którzy zaryzykowali i im się to bardzo opłaciło. Akurat tutaj oszuści eliminują się sami.

Jeszcze słowo dla początkujących od bardziej doświadczonego. Chciałbyś coś przekazać tym co swoją przygodę rozpoczynają?

Spełniajcie swoje marzenia! Jeśli czegoś na prawdę się chce to da się to osiągnąć. Tak jak wspominałem, każdy z nas kiedyś zaczynał swoja przygodę z kolekcjonowaniem.  Pamiętajcie tylko, że nic na siłę, bo takie hobby musi sprawiać radość. Ja co dzień rano uśmiecham się na widok mojej kolekcji, o której kilka lat temu nawet nie miałem odwagi pomarzyć.

Sezon żużlowy zbliża się wielkimi krokami. Czego życzysz Artomowi, kolekcjonerom i Motorowi Lublin w nowym sezonie?

Artkowi ARTOMOWEGO sezonu jak zawsze, niech kontuzje mijają go z dala i jak będzie w Lublinie to niech wpada na kawę.
Kolekcjonerom życzę, aby częściej wpadały im rzeczy Artka to będzie od kogo odkupić (śmiech). Kolekcjonerzy zawsze mają jakiś głód pamiątek, więc życzę im, aby ten głód był jak najmniejszy.
Motorowi Lublin życzę, aby tak jak w tamtym sezonie tak i tym utrzymał się w Ekstralidze, a jak się uda to i powalczył o jak najwyższe cele. Wiadomo, że żużel to sport nieobliczalny i tutaj jest dużo składowych na to, aby ciężką pracę przekuć w sukces.

źródło: inf. własna

Sebastian Kołodziej

Sport żużlowy jest moją pasją od najmłodszych lat. Marzenie o jeździe na żużlu musiałem odłożyć na bok realizując się po drugiej stronie tego sportu

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!