Trudności mobilizują Mistrzów Polski

logo moim zdaniemPo rozegraniu pięciu ligowych spotkań Cash Broker Stal Gorzów jest jedyną niepokonaną drużyną i samodzielnym liderem najlepszej żużlowej ligi na świecie. Sytuacja jest warta uwagi, ponieważ w bieżącym sezonie Mistrzowie Polski borykają się w wieloma trudnościami.

 

O takim początku sezonu żółto-niebiescy mogli tylko pomarzyć. Pięć rozegranych spotkań, cztery zwycięstwa, w tym dwa na wyjazdach i jeden remis.

 

Przed sezonem gorzowscy działacze nie chcieli, aby powtórzyła się sytuacja sprzed dwóch lat. Po zdobyciu upragnionego i długo wyczekiwanego tytułu Drużynowych Mistrzów Polski w 2014 roku, zimą nie dokonali żadnych zmian w składzie i drużyna w 2015 roku walczyła o utrzymanie ligowego bytu. Ostatecznie skończyło się na szóstej lokacie i uniknięciu baraży. Tym razem, w 2016 roku gorzowianie wywalczyli tytuł w wielkim stylu po dwóch latach przerwy, a zimą nie przespali okna transferowego. Z drużyną pożegnał się, znany z trudnego charakteru, Matej Zagar, a w miejsce Słoweńca działacze Stali zakontraktowali Martina Vaculika. Transfer ten okazał się strzałem w dziesiątkę, o czym wszyscy przekonali się już w trakcie ligowego spotkania otwierającego bieżący sezon.

 

Na pierwszy mecz w 2017 roku Stalowcy udali się do Torunia. Był to pojedynek z podtekstami, ze względu na Vaculika, który zamienił klub toruński na gorzowski. Po niezwykle zaciętej i widowiskowej walce gorzowianie wygrali 46:44, a najlepszym zawodnikiem na torze był … właśnie Słowak, który wywalczył 12+2 punkty. I tutaj pojawił się pierwszy problem w postaci kontrowersyjnego wykluczenia Bartosza Zmarzlika. Powtórki telewizyjne pokazały, że faulującym był Greg Hancock. Zwycięstwo gości wisiało na włosku, ale dwa punkty dla przyjezdnych uratował Vaculik przyjeżdżając w powtórce 15 biegu na drugiej pozycji.

 

Kolejny mecz żółto-niebieskich z ROW-em Rybnik i zwycięstwo 51:39 było formalnością. Prawdziwe kłopoty Stali rozpoczęły się tydzień później we Wrocławiu. Na wyremontowanym i niedawno oddanym do użytku Stadionie Olimpijskim gorzowianie wygrali mecz 1 punktem 45:44, którego nie mieli prawa wygrać. Po czterech wyścigach gospodarze prowadzili już dwunastoma punktami. Na domiar złego, w trzeciej gonitwie dnia goście stracili Krzysztofa Kasprzaka. „Kasper” na wejściu w pierwszy wiraż nadział się na tylne koło motocykla Maciej Janowskiego i po wykręceniu efektownego bączka upadł na tor. Pierwsze diagnozy mówiły o złamaniu lewego obojczyka. Szczegółowe badania w szpitalu potwierdziły wstępne rozpoznanie, ale sytuacja była na tyle poważna, że wychowanek Unii Leszno cztery dni później musiał przejść zabieg zespolenia uszkodzonego obojczyka. KK doznał takiej kontuzji po raz czwarty w swojej karierze. Pomimo straty podstawowego zawodnika i wysokiego prowadzenia Betardu Sparty, Stal Gorzów stosując rezerwy taktyczne odwróciła losy spotkania i odniosła jednopunktowe zwycięstwo.

 

W sytuacji kontuzji jednego z pięciu seniorów oraz wypożyczenia do Lokomotivu Daugavpils Thomasa Jonassona gorzowscy działacze musieli podjąć szybką decyzję kadrową. W obliczu zbliżającego się meczu z Unią Leszno wybór padł na doskonale znanego w Gorzowie Linusa Sundstroema. Szwed startował już w mieście nad Wartą w latach 2013-2015, a w pamięci kibiców zapisał się doskonałą jazdą na torze w fazie play off w 2014 roku, kiedy Stal Gorzów wywalczyła tytuł Drużynowych Mistrzów Polski po 31 latach. Przed sezonem 2017 reprezentant Trzech Koron podpisał kontrakt z gdańskim klubem, ale wystąpił tylko w jednym meczu, w którym zdobył 5 „oczek”. Dzięki małej zdobyczy punktowej możliwe było wypożyczenie Linusa do ekstraligowego klubu.

 

Na kilka dni przed meczem z leszczyńskimi „Bykami” na Stal spadła kolejna hiobowa wiadomość. Hubert Czerniawski został zawiedzony na dwa miesiące. Podczas kontroli sprzętu przed zawodami młodzieżowymi junior Stali przedstawił nieregulaminowy gaźnik, którego gardziel wlotu powietrza była większa od maksymalnego dopuszczalnego zaledwie o 0,4 mm. Ostatecznie bez Krzysztofa Kasprzaka i Huberta Czerniawskiego gorzowianie pokonali Unię Leszno 51:39. Gdyby nie wykluczenie Martina Vaculika i upadek na prowadzeniu spowodowany defektem Przemysława Pawlickiego rozmiary victorii miejscowych mogły być dużo większe.

 

Na zakończenie trwającej serii należy wspomnieć jeszcze o remisie 45:45 z Ekantor.pl Falubazem Zielona Góra. Bez Kasprzaka i Czerniawskiego trudno jednoznacznie wskazać, czy gospodarze byli bliżej wygranej czy przegranej w tym meczu. Żółto-niebiescy prowadzili od drugiego do jedenastego wyścigu oraz po trzynastej gonitwie, a po czternastym biegu przegrywali 41:43. Ostatecznie zakończyło się na podziale punktów.

 

Jakie będą dalsze losy Mistrzów Polski i czy pokonają trudności? Czy gorzowianie utrzymają rewelacyjną formę w drugiej części sezonu? Na te i inne pytania będziemy otrzymywać odpowiedzi w następnych kolejkach PGE Ekstraligi.

IMG 6498

 

Maciej Major

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!