Kpina z kibiców

logo moim zdaniemWłaśnie powróciłem ze stadionu w Gnieźnie, na którym miały się odbyć Eliminacje Złotego Kasku. Miały się odbyć, ale … no właśnie... po kolei.Od miesiąca cieszę się na wiosnę, na powrót żużla, powrót żużla do Gniezna. Dziś, 30 marca ruszyłem z innymi kibicami w kierunku stadionu, gdy do zawodów pozostała niespełna godzina. Jednak to co się wydarzyło później, po prostu przechodzi ludzkie pojęcie. Zakpiono z nas, kibiców. Kto zakpił? Odpowiedź jest prosta - zawodnicy!

 Już przy wejściu na stadion dziwiłem się, dlaczego w parku maszyn nic się nie dzieje. Zawodnicy nie przygotowywali motocykli oraz nie przebierali się w kombinezony. Zapaliło się moje światełko, że coś tu nie gra. Obserwowałem prace, które były wykonywane na torze i z mojej perspektywy tor był bardzo dobrze przygotowany. Nie był to typowy beton, jak to zazwyczaj w Gnieźnie lub innych podobnych torach czy zawodach, tylko raczej przyczepny, więc może w tym tkwił problem, problem dla zawodników, bo nie tego się spodziewali. Zbliżała się godzina 16:00, a na torze w dalszym ciągu trwały prace. W parku maszyn wciąż panowała cisza jak makiem zasiał. Spiker poinformował kibiców, że zawody odbędą się z lekkim opóźnieniem ze względu na wykonywane prace (co zresztą wszyscy widzieliśmy na załączonym obrazku). Pomyślałem wtedy: Co tutaj poprawiać? Przecież tor jest Ok. Rozmawiałem z kibicami i oni również tak uważali. Czas leciał nieubłaganie, zaczynaliśmy się niecierpliwić, a wiadomo, że wtedy zaczynają człowieka nachodzić różne myśli. No i jak u proroka, znów się nie pomyliłem, kolejna myśl: Czy oni czekają, aż śnieg spadnie? Przecież cieszyliśmy się, że razem z wiosną przyjdzie czas na żużel. No nic, może przyjdzie, bo jeszcze nie nadszedł, może dopiero idzie, wolno... bardzo wolno... Czekamy, W końcu tyle czekałem, tak długo czekałem, to tę chwilę... I po pewnym czasie, na tor wyszli zawodnicy, tyle tylko, że nie byli ubrani w kombinezony, lecz „jak cywile”. Nie dziwię się, że w tym momencie kibice zaczęli gwizdać. Gesty niektórych zawodników wskazywały jasno, że oni jechać nie zamierzają. Po paru minutach wrócili do parku maszyn, by się naradzać między sobą, a później odbyć rozmowę z sędzią. Po tej zapewne owocnej dyskusji stwierdzono, że tor jest źle przygotowany i zawody należy odwołać. Reakcja niemal wszystkich kibiców była taka sama: Zakpiono sobie z nas! Zakpiono z żużla! Żeby wszystko było jasne: Nie winię organizatorów za to całe zajście, obwiniam zawodników.

Zanim posypią się komentarze broniące zdrowia i życia oraz podobne argumenty, pragnę zwrócić uwagę na kilka kwestii. Pierwsza sprawa - w parku maszyn panowała absolutna cisza, nic się tam nie działo. Po drugie- zwodnicy nie śnili nawet przebierać się do zawodów. Oni już z góry ustalili, że nie pojadą. Wyszli sobie na tor, by tylko zdenerwować kibiców. Pokazali tym samym, co o nas myślą! ( Dla tych, którzy są nie w temacie, przypominam, że zawody miały się odbyć w czwartek o godzinie 16:00, a więc termin i godzina była niekorzystna dla większości kibiców, mimo to na stadionie zebrała się ich całkiem spora liczba). Szkoda,że nie było zawodów i pozostał tylko, delikatnie rzecz ujmując, niesmak. Skoro sędzia jest kilka godzin przed meczem i nie zauważa nieprawidłowości co do stanu toru, to co w takim razie nie odpowiadało zawodnikom? Wyszli, pogrzebali nogami po nawierzchni, pokręcili nosem, obliczyli (nie jedziemy za funty, to nie angielska liga, nie opłaca się) i zwinęli manatki. Jak już wypominałem tor nadawał się do jazdy, wystarczyło zrobić inny niż zwykle i nastąpiła panika. Cenione jest zdrowie i życie zawodnika. Ten tor był dla nich zagrożeniem? Poważnie? Nie, to FARSA. Według mnie oraz opinii zdecydowanej większości kibiców obecnych na stadionie można było stwierdzić, że zawody powinny odbyć się bez przeszkód. Ciekawi mnie sytuacja, że podczas zawodów w Anglii zawodnikom nie przeszkadza jeżdżenie po łokcie w błocie, a w Polsce wystarczy zrobić tor inny niż „beton”.A! Jest jednak różnica- funty a złote! Spora różnica!

Nie ma się później co dziwić, że wielu kibiców nie wraca na stadiony. Nie robią tego, ponieważ nie pozwolą z siebie robić baranów. Owieczka nabrać się może tylko raz, ufając ludziom, baran będzie udawał, że tak ma być, bo jest baranem z zakręconymi rogami, patrzącymi w gwiazdy, a raczej na swoich gwiazdorów, a potem beczy, że mu nieee wyyyszło...

Tor miał być suchy? Halo? To nie Dakar. Mokry?... ale wtedy byś pomyślał, że pomyliłeś wydarzenia i co ja do cholery robię na basenie? Niektórzy wymyślają przeszkody, czyżby znowu pomylili dyscypliny.

Kolejny raz jesteśmy świadkami skandalu w środowisku żużlowym. Strony się tym razem zamieniły, raz dokładają działacze, teraz zawodnicy! I tak tkwimy w tym bagnie. Tylko niech mi ktoś powie, co to za dyscyplina sportowa, bo to nie jest żużel, jaki znam, to w ogóle nie jest żużel!

 

 

DSC 0353

Jakub Pluciński

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!