Regulaminowy absurd

sec16 lipca 2016 roku odbyła się pierwsza runda SEC w Gustrow, która rozpoczęła cykl zmagań o tytuł mistrza Europy. Zawody były bardzo interesujące, biegi dostarczały sporo emocji kibicom na trybunach oraz przed telewizorami. Zdarzały się lekkie opady, które ustały i nie przeszkodziły w odbywaniu zawodów. Tak było do wyścigu ostatniej szansy, czyli barażu o awans do finału.

 

Jechali w nim: Janusz Kołodziej, Przemysław Pawlicki, Kai Huckenbeck oraz Antonio Lindbaeck. Ten bieg wygrali Polacy. Pierwszy był Kołodziej, a tuż za nim Pawlicki. W walce nie liczyli się Huckenbeck oraz Lindbaeck, który znacznie odstawał od reszty. W barażu o awans do finału panowały nieprzyjazne warunki na torze, było bardzo ślisko i zawodnicy musieli uważać, by nie popełnić błędu. Tak czy siak do finału dostali się nasi krajanie. W finałowym biegu mieli jechać z Martinem Vaculikiem oraz Krzysztofem Kasprzakiem.

 

Zawodnicy wybrali pola startowe, jednak później deszcz, który padał spowodował, że tor nie nadawał się do jazdy. Uczestnicy ostatniego biegu nie chcieli ryzykować. Ja to wszystko rozumiem, ale nie rozumiem jednej rzeczy: dlaczego na podium, na trzecim miejscu stał Kai Huckenbeck? Przecież nie dostał się do finału, więc jak on się tam znalazł? Co z tego, że w punktacji był przed Kołodziejem i Pawlickim, jak przegrał z nimi w barażu i nie mógł startować w finale. Wyniki z barażu są nieważne w ogólnym rozrachunku, więc po co oni jechali ten "ostatni" bieg? Odpowiedź: by wyłonić finalistów! W finale byli Janusz i Przemek, a nie Kai. Niemiec nie wybierał nawet pól startowych na finał.

 

Ciekawe, jak by to wyglądało w GP. Co? Na zasadzie: "Słuchajcie, nie odjedziemy finału, więc na podium staniesz ty i ty, a oni nie dostali się do finału, ale ponieważ mieli więcej punktów niż finaliści, to oni stanęli na podium". Śmieszna sytuacja, która prowadzi do kolejnych absurdów w żużlu. I jak ma być lepiej? Nieważne ile masz punktów, jeżeli w półfinale czy barażu nie dostałeś się do finału, to nie powinieneś stać na podium.

 

Interesuję się żużlem tyle czasu i myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy, że trochę się na tym wszystkim znam, a tu patrzcie: Niespodzianka! Więcej takich prezentów, to będę miał o czym pisać, kiwając głową. Cały ten żużlowy regulamin to jeden wielki absurd!

 

 źródło: inf.własna

Jakub Pluciński

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!