Bywa lepiej poza domem

inne walka2Wymarzona drużyna? Zapewne w jej składzie musiałoby się znaleźć kilku wychowanków, a może i najlepszą opcją byłby team składający się z samych wychowanków? Niestety w rzeczywistości nieliczne kluby mogłyby sobie w ogóle pomarzyć o takiej perspektywie. Zdarza się jednak tak, że zawodnik nie może sobie znaleźć miejsca w swej macierzystej drużynie lub po prostu chce w swoim życiu coś zmienić i obrać nieco inną ścieżkę.


Piętnastoletni adept szkółki żużlowej - przyszła gwiazda klubu X, który licencję zdał wzorowo. Następnie znakomity wiek juniorski, a dobra passa była kontynuowana również na pozycji seniora. Który z zawodników nie marzy o takim losie będąc młodym chłopakiem zaczynającym żużlową przygodę. Wątpię aby, którykolwiek z zawodników nie myślał o tym, by całą swoją karierę poświęcić macierzystej drużynie. Bronić jej barw tak długo, jak tylko zdrowie i wiek na to pozwoli. Zdobywać punkty dla ukochanych barw przy pełnych trybunach by później wspólnie cieszyć się i świętować zwycięstwo. Tak.... zapewne o tym marzyli. Jednak były to tylko marzenia i czasami trzeba zejść na ziemię by odszukać swoją lepszą przyszłość.

Damian Baliński - zawodnik, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Nieustępliwy, zadziorny, często jadący na granicy ryzyka. Za taką jazdę można go kochać, lub całkowicie odwrotnie. Nie można jednak odebrać Damianowi, że dodaje kolorytu na żużlowych torach. Bally przez 21 sezonów wiernie reprezentował barwy leszczyńskiej Unii. W czasach gdy klub z Leszna "cienko piszczał" był w stanie zrobić naprawdę bardzo wiele i sporo poświęcić, by móc nadal godnie reprezentować barwy Unii Leszno. Niestety forma Damiana od kilku lat nie była stabilna i daleko było jej do tej, którą reprezentował w złotym roku 2010. Po sezonie 2014 wychowanek leszczyńskiej Unii postanowił opuścić swój macierzysty klub by spróbować swych sił (wówczas na zapleczu ekstraligi) w Rybniku. Rezultat? Średnia biegowa 2,191 i siódme miejsce wg statystyk Nice Polskiej Ligi Żużlowej.

Krzysztof Kasprzak - rodowity leszczynianin. Z żużlem związany tak naprawdę od zawsze. Ojciec Zenon, przez 13 lat reprezentował barwy Unii Leszno. O czym mógł więc marzyć Krzysztof kiedy był dzieckiem? Również młodszy syn Zenona Kasprzaka związał się z żużlem. Początkowo próbował swych sił na torze, a aktualnie jest mechanikiem swego starszego brata. Krzysztof zdał licencję w 2000 roku. Za jedno ze swych największych osiągnięć na pewno zaliczyć może tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów, który zdobył w 2005 będąc reprezentantem Unii Leszno. Kasper po słabszym sezonie w 2009 roku, postanowił dokonać zmian i zmienił barwy klubowe podpisując kontrakt z Unią Tarnów. Dwa lata z jaskółką na piersi nie były udane dla Kasprzaka i ponownie zdecydował się na zmianę barw i tak od 2012 roku do dnia dzisiejszego, Krzysztof jest zawodnikiem Stali Gorzów. Od tamtego momentu leszczynianin z roku na rok osiągał lepsze wyniki, które zaowocowały zdobyciem tytułu Indywidualnego Wicemistrza Świata w roku 2014. Kryzys formy nastąpił dopiero w sezonie 2015.

Janusz Kołodziej - swoją karierę z tarnowską Unią zaczął również w roku 2000. Koldi będąc jaskółką przez 10 sezonów, w 2010 roku postanowił coś zmienić w swej karierze i trafił na dwa lata Unii Leszno. Jego miejsce w tarnowskiej Unii wypełnił wspomniany Kasprzak. Janusz Kołodziej w roku 2010 "wykręcił" najwyższą, jak dotąd, średnią biegopunktową i w ogromnym stopniu przyczynił się do zdobycia przez Unię Leszno tytułu Drużynowego Mistrza Polski. Zawodnik bardzo szybko zdobył sympatię leszczyńskich fanów. Druzgi sezon był dla Koldiego słabszy, ale i tak spora część kibiców z Leszna chciała aby tarnowianin nadal reprezentował byki, ten jednak wrócił "do domu" gdzie jeździ do dziś.

Grzegorz Zengota - wychowanek Falubazu Zielona Góra, którego barwy reprezentował od 2006 roku. Po złotym sezonie 2009 nastały nieco gorsze czasy dla Zengiego. Pierwszy rok na pozycji seniora zapewne nie był dla niego szczytem marzeń. Niestety rok 2011 okazał się być jeszcze gorszy. Na jednym z przedsezonowych treningów Grzegorz Zengota nabawił się poważnej kontuzji nogi, która przekreśliła mu pierwszą część sezonu. Zengi wystąpił tylko w 9 ligowych spotkaniach, a średnia jaką uzyskał była jeszcze gorsza niż z roku wcześniejszego. Na sezon 2012 wychowanek Falubazu postanowił zmienić otoczenie. Podpisał roczny kontrakt z częstochowskim klubem, gdzie nieco poprawił swoje wyniki, jednak nie była to łatwa przeprawa. Na kolejną zmianę zdecydował się już rok później wstępując w szeregi Unii Leszno. Obawy jakie towarzyszyły zawodnikowi w kontekście reakcji kibiców, były tak naprawdę niepotrzebne. Zengi bardzo dobrze wkomponował się w otoczenie za co kibice go bardzo polubili. Grzegorz Zengota w ubiegłym sezonie "wykręcił", jak dotąd, najwyższą średnią w karierze i w dużym stopniu przyczynił się do zdobycia z Unią Leszno złotego medalu DMP.

Czterech zawodników i cztery różne historie. Każdy z nich szukał dla siebie szansy, możliwości, a czasami po prostu odmiany. Niektórym zmiany wychodzą na dobre innym niekoniecznie. W nowych miejscach mogą się rozwijać, nie odczuwając aż tak dużego ciśnienia na wyniki, mając spokojniejszą głowę wiedząc, że są doceniani. Zmiana otoczenia, nowi koledzy z drużyny, inny sztab szkoleniowy - wszystko to pozwala na naukę czegoś nowego, innego. Pozwala spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. Wiadomo, że kibice podchodzą do tego z dystansem i zapewne chcieliby, aby wychowankowie wrócili do swych macierzystych klubów jak np. Janusz Kołodziej. Jednak część z tych zawodników odnalazło swoje nowe "domy". Być może tymczasowe, być może na stałe. Tego nie wie nikt i nikt nie potrafi tego przewidzieć. Jednak my jako kibice, dziennikarze itp. starajmy się czasami spojrzeć na zawodników nieco innym okiem. Spróbujmy się postawić w ich sytuacji i przyznać, że my też szukamy dla siebie idealnego miejsca na ziemi. Nie krytykujmy tego, że każdy szuka lepszych możliwości.

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!