Kiedy się żegnamy

inne wyscig1Kiedy nadchodzi moment, w którym musisz opuścić (chwilowo lub na dłużej) miasto, gdzie jest Twoja ukochana drużyna żużlowa...  Mi osobiście w życiu zdarzyło się to dwa razy i jeżeli mam być szczera, za każdym razem bolało tak samo. 

 

 

 

 

Moja pierwsza rozłąka rozpoczęła się 2006 roku, kiedy wyjeżdżałam na studia do Szczecina i jak większość z Was zdaje sobie sprawę, prym wiedzie tam Pogoń Szczecin. Na początku oczywiście zjeżdżałam do domu na każdy mecz, a trasę Piła – Szczecin przejechałabym z zamkniętymi oczami. Niestety natłok obowiązków uczelnianych - kolokwia plus egzaminy coraz bardziej uniemożliwiały mi powroty do Grodu Staszica. Co zabawne, problemem było także zaopatrywanie się w Tygodnik Żużlowy, który dostępny był tylko w Empiku, stacji PKP lub za sprawą bliskich osób – jak np. w dniu egzaminu inżynierskiego na odstresowanie.

 

hampel8

 

Natrafiłam kiedyś na artykuł odnośnie całkowitej przebudowy stadionu Pogoni. Prezesem drużyny miał zostać Les Gondor, który kiedyś sponsorował Pergo Gorzów co równa się z tym, że jest fanem “czarnego sportu”. Chciał utworzyć sekcję żużlową – naokoło murawy miał powstać tor żużlowy. Mówiono nawet, że zaraz po przejęciu władzy w Pogoni ruszyłaby gruntowna przebudowa stadionu, a Pogoń grałaby gdzieś indziej. Lecz gdy Les Gondor został nowym prezesem o żużlu na Pogoni już się nic nie mówiło.

 

Następnie w 2011 roku znalazła się grupka amatorów, która miała w planie stworzenie w Szczecinie klubu żużlowego. Teoretycznie wszystko było już zorganizowane: zwodnicy, firmy mające wybudować stadion… Problem okazało się miejsce, a raczej jego brak. Inicjatorem całego pomysłu był Marek Zieliński, który pochodził z Gdańska. Coś tam na przestrzeni lat w Szczecinie miało się dziać, niestety wszystkie próby zakończyły się fiaskiem.

 

DSC 0167

 

Dziękuję osobom, które założyły strony internetowe gdzie można swobodnie oglądać mecze! Wiadomo, II ligii raczej nie da się obejrzeć, ale SGP i Ekstraliga to już inna sprawa. Najgorsze było to, że gdybym nie dzwoniła do taty, żeby omówić szczegółowo biegi lub postawy zawodników to w innym przypadku chyba musiałabym rozmawiać sama ze sobą. Na studiach poznałam wielu wspaniałych ludzi, których nie zapomnę do końca życia, ale niestety dosłownie NIKT nie interesował się żużlem. Najlepiej było, kiedy po intensywnym weekendzie - IMŚ plus liga, wracałam do Szczecina i w poniedziałek dosłownie aż tryskała ze mnie energia. Chciałam wszystkim poopowiadać co się działo. Znajomi patrzeli się na mnie jakby mi piątej klepki brakowało. “Przecież oni jeżdżą tylko w lewo”; “Czym tu się emocjonować”. Po 2 latach już się przyzwyczaili. Niektórzy nawet zapamiętali kim jest Tomasz Gollob czy Jarosław Hampel...

 

hampel15

 

Po zakończeniu studiów wróciłam na rok do domu - 6-ścio miesięczny staż oraz kilkumiesięczne poszukiwanie pracy zakończyło się wyjazdem do Anglii. Sam fakt opuszczenia Polski był dla mnie ekstremalnie ciężki. Pozostawienie rodziny, przyjaciół no i żużla jest rzeczą bardzo nieprzyjemną.

 

W tym przypadku powroty do domu były bardzo ograniczone. Trzeba było zaplanować wszystko z minimum kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. I tak też robiłam. Czasami przylatywałam tylko na 3-4 dni, po to żeby pojechać na SGP lub SBP.

 

Mimo tego, że jestem w Anglii, nie czuje tutaj tego przyciągania do czarnego sportu. Elite League jakoś do mnie nie przemawia. Mieszkam zaledwie 20 minut jazdy samochodem od Lakeside, a większość osób ode mnie z pracy nawet nie wie, że tam jest klub żużlowy. Brakuje mi tego zacięcia, reklamy i radości z tego sportu. Będąc w UK mam spore porównanie z Polską i niestety 'Wyspy' wypadają dużo gorzej. Z pewnością spełnię swoje małe marzenie i wybiorę się do Cardiff na Millenium Stadium. Od dawna chciałam tam pojechać. Zdecydowanie będzie to dla mnie wydarzenie roku. W Wielkiej Brytanii  można spotkać rodaków, z różnych zakątków Polski i dzięki temu poznałam paru pasjonatów 'jeżdżących w lewo'. W dużej mierze ułatwia to fakt noszenia szalików klubowych na co dzień, co jest bardzo fajną sprawą.

 

Liczę na to, że w przeciągu dwóch lat wrócę do Ojczyzny i być może w przyszłości zabiorę swoje dzieci na stadion przy ulicy Bydgoskiej 76 w Pile. Jak w przypadku moim i brata wszystko zostanie w rodzinie!

 

DSC 0157

 

 

Źródło: Inf. własna

Beata Wachowiak

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!