Sentymenty czy przyzwyczajenie?

logo moim zdaniemSentyment, jak tłumaczy słownik języka polskiego, to uczucie sympatii i przywiązania do kogoś lub czegoś. W sporcie żużlowym, jak zresztą w każdej innej dyscyplinie, również jest miejsce na sentymenty mimo, iż coraz bardziej liczy się biznes i nie ukrywajmy, pieniądze.

 

 

Czy 15 lat temu ktoś sobie wyobrażał, że w szeregach bydgoskiej drużyny zabraknie Tomasza Golloba? A jednak! W roku 2004, po 14. latach reprezentowania Gryfów, Chudy postanowił zmienić barwy klubowe i podpisał kontrakt z tarnowską Unią. Jarosław Hampel przez 6 sezonów bronił barw biało-niebieskich. Wielu kibiców traktowało Małego jak wychowanka leszczyńskiej Unii i wierzyli, że będzie on już zawsze częścią klubu z Wielkopolski. Stało się jednak inaczej i od 2013 startuje myszką na plastronie. Przytoczyłam tylko dwa przykłady zawodników, którzy mimo zmian barw klubowych, zawsze będą kojarzeni z zespołem, w których spędzili kilka ładnych lat i sporo osiągnęli. A czy kiedyś wrócą do tych klubów? Mimo, że kibice często o takich powrotach wypowiadają się niezbyt dobrze, to jednak niczego nie można być pewnym. Obecnie sport to w dużej mierze biznes i pogoń za sukcesem, a zdanie kibica schodzi na dalszy plan.

 

Pierwszym klubem Chrisa Holdera w Polsce był Wrocław, a od 2008 roku startuje w brawach toruńskich Aniołów. W 2009 dołączył do niego rodak Darcy Ward i mimo, iż zmienił on barwy klubowe w 2015 roku (nie rozkładając na czynniki pierwsze dlaczego to zrobił), to zawsze ta dwójka będzie kojarzona z toruńskim klubem. Australijski duet skradł serce niejednemu kibicowi czarnego sportu. Drużyna z Torunia bez kangurów? Niemożliwe. Podobnie było z Leigh Adamsem, który dołączył do Unii Leszno w 1996 roku i odjechał 15 sezonów reprezentując Byki. Przez te kilkanaście lat startów, żaden z leszczyńskich kibiców nie dopuszczał do siebie myśli, że sympatyczny kangur może podpisać kontrakt z innym klubem niż Unia Leszno. Nigdy tak się nie stało, a Leigh Adams sam zdecydował, że w 2010 zakończy żużlowa karierę. Jest to jeden z nielicznych przypadków, kiedy zagraniczny zawodnik w tak dużym stopniu utożsamiał się z polskim klubem, a kibice darzyli zawodnika takim zaufaniem i sympatią.

 

Piotr Protasiewicz czy Adam Skórnicki zasmakowali podróżowania za kontraktem po Polsce. Reprezentowali barwy kilku zespołów, a aktualnie wygląda to tak, że wrócili do korzeni. Fakt faktem w nieco odmiennych od siebie rolach, jednak powrót to powrót. PePe jest kapitanem Falubazu Zielona Góra i na chwilę obecną nie ma tematu jakiejkolwiek zmiany. Z resztą chyba nikt sobie tego nie wyobraża, a zwłaszcza kibice żółto-biało-zielonych. Adam Skórnicki odnalazł się w roli menedżera. W pierwszym roku po objęciu sterów w połowie sezonu 2014, potrafił poukładać wszystko jak należy w leszczyńskiej Unii i wywalczyć z nią srebro DMP. W kończącym się roku poprawił wynik i sięgnął z Bykami po złoto. W obu przypadkach można mówić, że sentyment do klubu się odrodził, a może po prostu uaktywnił się w odpowiednim momencie i doprowadził do tego, że wychowankowie wrócili "na stare śmieci".

 

W jakim jednak celu te wszystkie opisy i przypomnienia? 19 grudnia otwarto transferowe okienko i zawodnicy mogą oficjalnie podpisywać kontrakty z klubami. Cóż jednak z tego skoro większość klubów i zawodników już w listopadzie chwaliło się, że dogadali wszystkie szczegóły odnośnie przyszłorocznego sezonu i klamka w sumie już zapadła. Trzeba tylko czekać na oficjalne złożenie podpisu. Na chwilę obecną jedynym łakomym kąskiem jaki został na transferowym stole jest Piotr Pawlicki. 21. latek w przyszłym roku będzie startować jako senior i będzie pełnoprawnym uczestnikiem Grand Prix. Jednak nie o to się rozchodzi. Bracia Pawliccy to mieszkańcy i wychowankowie Leszna. Są częścią tego miasta, a co za tym idzie, również klubu. Mimo, iż po sezonie 2015 nikt raczej nie wyobrażał sobie, że Przemka i Piotra zabraknie w Unii, to tak się jednak stanie, a w sumie już się stało. A co z tak zwanymi sentymentami zarówno zawodników jak i kibiców? W tym przypadku zostaną one wystawione na niemałą próbę przetrwania. Damian Baliński, który w sezonie 2015 reprezentował barwy rybnickich Rekinów (tak będzie również w przyszłym roku), zawsze będzie częścią Unii Leszno czego dowodzą kibicowskie wpisy i słowa uznania dla tego zawodnika. Mimo, że na Smoczyku w przyszłym roku pojawi się po drugiej stronie barykady, to jestem pewna, że kibice gorąco go powitają. Jak będzie z braćmi Pawlickimi? Okaże się za kilka miesięcy. Ja zastanawiam się jednak nad inną kwestią. Co nazywamy sentymentem a co przyzwyczajeniem, które czyha na nasze słabsze dni i zamienia sentymenty w coś, co nie ma uczuć. Na przyzwyczajenie wpływa czas. A co wpływa na sentymenty?

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!