Żużel - pasja czy biznes?

logo moim zdaniemNiesamowite emocje i charakterystyczny warkot silników przyciągają na stadiony żużlowe rzesze kibiców. Dla zawodników ten sport ma różne znacznie – dla jednych jest to pasja, a dla innych sposób na zarobienie niewyobrażalnych pieniędzy.

 

 

Historia czarnego sportu liczy zaledwie 92 lata, co wydaje się być niczym w porównaniu do historii piłki nożnej, czy innych dyscyplin. Jako twórca speedway’a uznawany jest Nowozelandczyk – Johnie S. Hoskins. Po nie do końca udanych początkach w Australii w 1928 roku speedway zawitał do Wielkiej Brytanii, gdzie szybko zyskał ogromną popularność. Najbardziej znanymi żużlowcami z tamtego okresu są Lionel Van Praag czy Arthur Wilkinson.

 

Aktualnie speedway w Wielkiej Brytanii nie cieszy się tak dużym zainteresowaniem jak kilkadziesiąt lat temu. Brytyjska Elite League zdecydowanie ustępuje polskiej PGE Ekstralidze. To właśnie w Polsce żużlowcy zarabiają największe sumy pieniędzy (przypuszczalnie ok. dziesięć razy większe niż w Anglii). Siedmiocyfrowe kwoty często sprawiają, że większość z nich zapomina o rzekomym przywiązaniu do klubów. Tak było chociażby zimą 2003 roku, gdy Tomasz Gollob po piętnastu latach żegnał się z Polonią Bydgoszcz. Niespełna dekadę później na podobny krok zdecydował się Emil Sayfutdinov, niespełna kilka miesięcy po tym, jak wspomniał, że w Bydgoszczy chciałby jeździć do końca kariery.

 

Często dochodzi też do sytuacji, gdy zawodnicy będąc już „po słowie” z działaczami któregoś klubu, w ostatniej chwili podpisują kontrakt gdzieś indziej. Jednym z takich najgłośniejszych transferów było przejście Piotra Protasiewicza z Bydgoszczy do Zielonej Góry w okresie transferowym 2006/2007. Pepe jednak od tego czasu już nigdzie się nie rusza i wiele wskazuje na to, że w tamtejszym Falubazie będzie jeździł do końca kariery. Można tu więc mówić o pewnym przywiązaniu do tego klubu. A zawodników, takich jak Ryszard Dołomisiewicz czy Wiesław Jaguś, którzy przez całą karierę reprezentowali tylko jedne barwy wielu nie ma.

 

Wspomniany Dołek przygodę ze speedwayem zakończył w 1991 roku w wieku zaledwie 25 lat. Oficjalnym powodem podjętej decyzji były liczne kontuzje, jednak nieoficjalnie mówiło się o konflikcie z klanem Gollobów. Dołomisiewicz nie był zainteresowany startami w żadnym innym klubie i do końca był wierny barwom swojego macierzystego klubu. Aktualnie zajmuję się prowadzeniem restauracji w znajdującym się nieopodal Bydgoszczy Żołędowie.  Również przedwcześnie, bo mając 35 lat na żużlu przestał się ścigać Wiesław Jaguś. Torunianin w barwach Aniołów spędził aż 19 sezonów. Zimą 2010 roku nie udało mu się dojść do porozumienia z toruńskimi działaczami, co skutkowało taką a nie inną decyzją.

 

Aktualnie żużlem zdecydowanie rządzą pieniądze. Wielu wytrawnych i doświadczonych kibiców tęskni za czasami, kiedy w większości klubów zdecydowanie przeważali wychowankowie. Trwało to jeszcze w latach 90-tych mimo wprowadzenia w polskiej lidze możliwości startów zawodników zagranicznych. W ostatnich latach żużel wyraźnie się psuje. Większość klubów składa się głównie z tzw. najemników, dla których tak naprawdę liczy się tylko kasa. Zdarzają się przypadki, gdy zawodnik potrafi odmówić startu w zawodach, gdy klub ma wobec niego jakieś zaległości. Działacze tęsknią za takimi żużlowcami jak ś.p. Antonin Kasper, który kilkanaście lat temu, wiedząc o problemach finansowych Startu Gniezno, zdecydował się przyjechać na mecz i wystąpić w nim za darmo.

 

Z pewnością na obecną sytuację sportu żużlowego wpływ ma wiele czynników. Należy pamiętać o tym, że nie tylko w żużlu tak ogromną rolę odgrywają pieniądze. Można pokusić się wręcz o takie stwierdzenie, że światem generalnie rządzi pieniądz. Cały czas podobnie jak w życiu, także w żużlu zdarzają się jednak wyjątki. Do takich należy Szwed Andreas Jonsson. Pomimo tego że kilka lat temu opuścił bydgoską Polonię, ten klub cały czas jest w jego sercu, o czym niedawno przekonali się kibice Gryfów. AJ razem z podobno wielką zagraniczną firmą chce ratować swój były klub. Szwed jest jednym z trzech potencjalnych nabywców akcji poza Władysławem Gollobem i Bydgoskim Towarzystwem Żużlowym. Wielu bydgoskich fanów speedway’a marzy o tym aby to właśnie Andreas został nowym właścicielem klubu.

 

Czasy, kiedy fani speedway’a mogli podczas meczów ligowych podziwiać swoich zawodników, a nie takich, których z klubami łączą tylko ogromne kwoty i podpisy pod kontraktem, już pewnie nie wrócą. Mimo to czarny sport cały czas ma tysiące wiernych fanów, którzy kochają ten sport mimo tego iż ma coraz więcej wad. W ostatnim czasie dochodzi niestety do wielu sytuacji kompromitujących żużel. Lepiej jednak nie komentować tego, co miało miejsce chociażby w ostatnią niedzielę w Ostrowie Wielkopolskim. Można jedynie przesłać ostrowskim kibicom szczere wyrazy współczucia z powodu wstydu jaki przynieśli im ich byli już działacze. Pozostaje też mieć nadzieję, że żużel przetrwa te ciężkie czasy. Przykro jest z pewnością, gdy kluby z tak bogatą tradycją jak częstochowski Włókniarz muszą zniknąć z żużlowej mapy Polski. Oby takich sytuacji było coraz mniej. Fani czarnego sportu z pewnością chcieliby oglądać więcej takich zawodników, dla których speedway jest tylko i wyłącznie pasją i sensem życia.

 

źródło: informacja własna

Radosław Paradowski

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!