Pasja bez granic

speedway info„ Żużel, to nie tylko jazda wokół toru, to walka o marzenia, o ich spełnienie, dla nich są w stanie poświęcić własne zdrowie, a nawet… życie.” Wielka pasja, miłość do szybkich motocykli, zapach spalonego metanolu, duże pieniądze i sława. Ból, cierpienie, stres oraz brak czasu dla rodziny i przyjaciół . Czyli jak to jest być żużlowcem?

 

 

Trudno jest napisać o kimś kim się nie jest. Jednak siedem lat spędzonych w otoczeniu speedwaya, żużlowców oraz obserwowanie tego wszystkiego ze strony parkingu maszyn sprawia, że żużel powoli przestaje mieć przede mną tajemnice. Wszystko to staje się dla mnie normalnością i zaczynam dostrzegać sprawy, o których zwykły kibic na co dzień nie ma pojęcie. Mało kogo z nas interesuje jak wygląda życie żużlowca. Każdy jedynie zdaje sobie sprawę, że jest to ciężka i wytrwała praca, która w konsekwencji przynosi duże pieniądze, sławę i zwycięstwa. Jednak jaka jest druga strona tego sportu? Co trzeba robić by osiągnąć założony sukces? Skąd brać na samym początku na to pieniądze? Jak sprawić by zaczęto dostrzegać młody polski talent oraz stać się ulubieńcem kibiców? Ja jako kibic oraz autor tego reportażu nie mogę, nie umieć odpowiedzieć sobie na te wszystkie pytania. Żużlem trzeba żyć, tym trzeba zajmować się na co dzień. Po prostu trzeba zostać żużlowcem! 

 

Będę żużlowcem!

Wszystko zaczyna się od nieobowiązujących wizyt ojca z synem na stadionie żużlowym w niedzielne popołudnie. Po pewnym czasie speedway staję się dla nas czymś więcej. Nie wystarczają już tylko niedzielne wizyty na meczach ligowych swojej drużyny, zaczynamy przychodzić także na treningi ,by popatrzeć jak nasi ulubieńcy przygotowują się do ważnego pojedynku. Coraz bliższe kontakty z zawodnikami i motocyklami sprawiają, że w myślach chłopca coraz częściej kiełkuje myśl: „ A jak ja bym został żużlowcem?”. Niepowtarzalna szybkość, zapach spalonego metanolu i oczekiwanie na ogłoszenie zapisów do szkółki żużlowej sprawiają, że przestajemy myśleć o przyziemnych rzeczach, w tej chwili najważniejszy staje się dla nas „czarny sport” . Pierwszym problemem jaki staje na drodze marzeń młodym chłopakom  są rodzice, którzy musza podpisać zgodę na klubowe członkostwo. Rodzice często boją się o zdrowie i życie swojego syna. To wszystko sprawia, że nie wyrażają na to zgody, dlatego podpis pod zgodą często jest podrobiony. Sport żużlowy jest niezwykle niebezpiecznym i drogim sportem. Wymaga niezwykłej odwagi, wielu poświęceń oraz wyrzeczeń, z którymi nie wszyscy sobie radzą. W żużlu nie ma miejsca dla mięczaków oraz ludzi, którzy posiadają słabe nerwy. Początki w szkółce żużlowej są bardzo trudne i w karierze prawie każdego żużlowca pojawia się chwila zwątpienia, czy na pewno dobrze robi, czy nie powinien zrezygnować z uprawiania speedwaya. Jednak miłość do żużla jest jak narkotyk, z tym nie da się zerwać tak z dnia na dzień. Wszystko sprawia, że chce się więcej, więcej i więcej. 

 

 

Szkoła, czas wolny i żużel. 

 Do szkółki żużlowej najczęściej zapisują się chłopcy w wieku od 13-15 lat. Jest to taki wiek, w którym najważniejsza dla nich powinna być szkoła, jednak miłość do żużla zdecydowanie wygrywa. Bez wątpienia najwięcej zawodów moją juniorzy  (do 21 roku życia), którzy oprócz ligi w sezonie mają jeszcze do objechania masę zawodów młodzieżowych. Najczęściej odbywają się one w tygodniu, a co za tym idzie są oni skazani na opuszczanie zajęć lekcyjnych. Rozmawiałam z wieloma młodzieżowcami i większość z nich potwierdza, że połączenie żużla ze szkołą przychodzi im bardzo trudno. Każdy rok w szkole większości udaje im się jakoś przeżyć i zdać do następnej klasy, jednak nie przykładają oni zbytnio serca do nauki. Czas wolny młodego , obiecującego żużlowca jest bardzo ograniczony. Jak już wspomniałam w tygodniu mają oni zawody młodzieżowe oraz szkołę, a w niedziela jest zarezerwowana na zawody ligowe. Żużlowcowi brakuje czasu na podstawowe rzeczy takie jak czas dla rodziny, przyjaciół, a przede wszystkim brak czasu na naukę. Wielu z nich po skończeniu gimnazjum decyduje się na pójście do szkoły zawodowej na mechanika samochodowego, lecz są też tacy żużlowcy , którzy dzięki swojej determinacji zdecydował się na dalszą naukę w liceum.  Oprócz treningów na torze, żużlowcy muszą zadbać o swoją kondycję fizyczną stąd też  w wolnych chwilach jeżdżą na crossie, chodzą na siłownię i basen oraz biegają. To wszystko sprawia, że czasu na przyjemności jest coraz mniej. Żeby coś osiągnąć w tym sporcie trzeba być także gotowym na masę wyrzeczeń, co na samym początku sprawia masę trudności. 

 

 

Nie jest to bajka jaką ogląda się w TV

Czterech zawodników, cztery okrążenia, średnio ponad 100 km/h, motor bez hamulców, jazda na krawędzi. To kręci kibiców, to kręci chłopaków, którzy zostali żużlowcami. Ale to tylko tak na prawdę ładnie brzmi, tak ładnie wygląda ,jak patrzy na to kibic z trybun, czy ogląda mecz żużlowy w telewizji. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Żużlowiec chce zagwarantować kibicom niezapomniane emocje i radość ze zwycięstw. Lecz nie sztuką jest wygrywać i zachwycać kibiców, gdy posiada się znakomite motory z przygotowanymi silnikami od najlepszych tunerów. Jednak to najczęściej sprzęt staje na drodze do pełni szczęścia. Czasami kilkugodzinna praca nad motorami, odnalezieniem odpowiednich przełożeń idzie na marne, ponieważ często zdarzają się rzeczy, których żużlowiec nie przewidzi.. Defekty w żużlu zdarzają się bardzo często, czasami jest to po prostu błahostka, która da się raz dwa naprawić, a czasami jest to poważne zatarcie silnika. Każdy defekt motocykla wiąże się jednak z nieoczekiwanymi kosztami. Jak już wyżej napisałam sport żużlowy jest niezwykle kosztowny. Rocznie na wszystkie sprawy związane z żużlem takie jak: kupno nowych silników, przeglądu, dojazdy, opłacenie działalności gospodarczej, pensja dla mechaników itp. przeciętny żużlowiec musi wydać ok. 150 tys. zł. Budżet danego zawodnika zależy od jego jazdy .  W speedwayu jest tak samo jak w każdym innym sporcie. Gdy są zwycięstwa i sukcesy są pieniądze, sponsorzy oraz kibice, jednak gdy zawodnik zawodzi wszystko się diametralnie zmienia. Przy sportowcu pozostają tylko najwierniejsi. 

 

 

„Bo życie żużlowca to nie bułka z masłem.”

Każdy kibic myśli, że życie żużlowca musi być bardzo ciekawe. Przecież on tyle podróżuje, poznaje nowych ludzi i jeszcze mu za to płacą. Żyć nie umierać! Jednak kilkadziesiąt tysięcy kilometrów pokonywanych w trakcie jednego sezonu sprawia, że żużlowiec jest skazany żyć na walizkach, a noce spędzać w busie. W żużlowym świecie jest  11 lig ,w których uprawiany jest żużel. Najpopularniejsze z nich to: Polska, Wielka Brytania, Dania, Szwecja. Polskich zawodników, którzy ścigają się w tych wszystkich 4 ligach jest wielu. Jak twierdzą zawodnicy – w Polsce jeżdżą by zarobić, a w Wielkiej Brytanii, Danii oraz Szwecji by zdobywać doświadczenie. Terminarz żużlowca jest bardzo napięty – w niedziele Polska, w poniedziałki Anglia, wtorki Szwecja, środy powrót na Wyspy Brytyjskie lub Dania, w czwartek obowiązkowo Szwecja i Anglia, wszystko zależy od terminarzu danej drużyny, ponieważ w Anglii praktycznie jeżdżą w każdy dzień tygodnia. Jeżeli dany zawodnik ściga się w Grand Prix to w piątki musi zjawić się na oficjalnym treningu przed sobotnimi zawodami. Inni zawodnicy mają wtedy zawody ligowe bądź indywidualne w różnych krajach.  To wszystko sprawia, że życie żużlowca z czasem staje się bardzo męczące i wcale nie jest usłane różami ,tak jak by się kibicom wydawało. 

 

 Parę sekund, które mogą okaleczyć na całe życie.

Niezliczona ilość upadków, brawura i maksymalna szybkość. Brzmi fajnie .. taki właśnie jest żużel, który dla jednych kończy się zwycięstwem, dla innych upadkiem, dla następnych natomiast śmiercią na torze, a dla jeszcze innych okaleczeniem do końca życia. Co jest gorsze śmierć, czy okaleczenie do końca życie? Dla żużlowców nie ma to większego znaczenia. Dla nich liczy się tylko jedno – robić to, co się kocha.

 

 

Krzysztof Cegielski – gwiazda, przyszły Mistrz Świata, nadzieja Polskiego żużla i wiele, wiele innych określeń można by użyć przy jego nazwisku. Jednak los nie oszczędził popularnego „Cegły”. W  15 biegu pomiędzy szwedzkimi drużynami Elite Vetlanda - Rospiggarna Hallstavik Cegielski zaliczył poważny wypadek, wskutek czego do dnia dzisiejszego jeździ na wózku inwalidzkim. Ale nie zraził się do sportu żużlowego. Cały czas ma z nim kontakt, jest menagerem Janusza Kołodzieja oraz pracuje jako komentator w Canal+, Polsat Sport oraz TVP Sport. W ostatnich tygodniach do kibiców dodarła szokująca wiadomość! Krzysiu ponownie wsiadł na motor żużlowy i na krakowskim owalu objechał kilkanaście okrążeń, lecz przez brak w czucia w nogach nie składał się tak ja normalny żużlowiec. Najważniejsze jest to, że Cegielski się nie poddał i nadal w życiu robi to co kocha.

 

 

Presja. Cichy zabójca. 

 

Żużel w ostatnich latach stał się jednym z najpopularniejszych sportów w Polsce. To właśnie nasz kraj jest potęgą żużlową na świecie. To Polacy zdobywali parę lat z rzędu Drużynowy Puchar Świata Seniorów oraz Juniorów, to polak został Mistrzem Świata na żużlu w sezonie 2010. Są to bardzo pozytywne chwile dla każdego kibica oraz żużlowca. Jednak w historii żużlowej Polski nie obyło się bez tragicznych wydarzeń. Wydawało by się, że kibice są nieodłącznym elementem jaki towarzyszy wspaniałej atmosferze na stadionie. Jednak dla niektórych zawodników stali się zmorą. Dlaczego? Są sukcesy – stajesz się ulubieńcem kibiców, są porażki żużlowiec staje się wytykany palcami, zaczynają na ciebie gwizdać. Żużlowcy zawsze mówią to samo:  „To mnie nakręca, podbudowuje, takie incydenty sprawiają, że mam im ochotę pokazać kto tu rządzi”. Jednak nie zawsze to jest prawda. Takie chwile w psychice zostają na zawsze. Presja jest nieodłącznym mankamentem w tym sporcie, dla niektórych działa mobilizująco, dla niektórych jest zmorą.  

 

 Łukasz Romanek – o tym zawodniku dużo by można napisać. Popełnił samobójstwo nie zostawiając żadnego wytłumaczenia, dlaczego to zrobił? Romanek przez całą karierę był związany z RKM-em Rybnik. Kibice po części obwiniali się za śmierć 23- letniego zawodnika. Zdali sobie sprawę, że wywarli na zawodniku niepotrzebną presję, która doprowadziła do śmierci. Dzień po jego śmierci ponad 400 kibiców zebrało się pod stadionem. Ułożyli ze zniczy krzyż oraz ustawili je również wzdłuż linii startowej wraz z jego zdjęciem i napisem: "Łukasz, Dziękujemy, Przepraszamy. Kibice"

 

 

Ostatni wiraż

Człowiek nigdy nie wie co mu się może zdarzyć. Żużel jest sportem niezwykle szybkim. W ciągu ułamka sekundy można stać się bohaterem, zapisać się złotymi zgłoskami w kartach historii. Jednak chwila nieuwagi, fałszywy ruch i w tym samym ułamku sekundy może spowodować trwałe kalectwo lub śmierć.

 

Michal Matula - miał całe życie przed sobą... Zginął robiąc to co kochał najbardziej. Mecz w Krośnie miał być jego ostatnim w karierze. Chciał później skupić się na nauce, iść na studia. Wszystko szło dobrze do momentu, w którym zawodnicy ustawili się na starcie do biegu siódmego. Zdecydowanie lepiej ze startu wyszła para gospodarzy, a goście walczyli o jeden punkt. Na wyjściu z drugiego łuku trzeciego okrążenia sczepiły się motocykle dwójki Czechów - Pavla Fuksy i właśnie Michala Matuli. Przy pełnej prędkości Matula uderzył w drewnianą bandę. Młody zawodnik przebił się przez  bandę, doznając przy tym bardzo rozległych obrażeń wewnętrznych. Mimo godzinnej reanimacji zawodnik zmarł... Miał 20 lat i całe życie przed sobą... W ogóle nie miał wystartować w tym meczu, jechał za kolegę... Pokazuje to jak kruche jest ludzkie życie i jak niespodziewanie może się ono zakończyć...

 

 

Mimo smutnych i tragicznych wydarzeń jakie mogą się w tym sporcie przydarzyć, są chwile, dla których warto zostać żużlowcem. Oczywiście mowa o zwycięstwach tych mniejszych i tych większych. Dla takich chwil każdy chce żyć. Każde, nawet pojedyncze biegowe zwycięstwo sprawia, że zawodnik często zapomina o niepowodzeniach, podnosi się na duchu, na nowo chce uprawiać ten sport, chce zwyciężać i wyjeżdżać na tor. 

 

Źródło: inf.własna

 

Klaudia Dudzińska

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!