Ten pierwszy raz

inne podziekowanie1Dlaczego Polacy uwielbiają żużel? Co jest w nim takiego pasjonującego? Dla mnie ta przygoda rozpoczęła się, gdy miałam kilka lat. Na mój pierwszy żużlowy mecz zabrali mnie tato wraz z dziadkiem. Wszystko zaczęło się na stadionie przy ulicy Bydgoskiej 1 w Pile.

 

 

 

Nie wiem do końca czy jestem w stanie opisać to uczucie, które towarzyszy zapewne nie tylko mi, ale także i wielu z nas, kiedy pojawiamy się na stadionie. Już przed bramą wejściową słychać pomruki silników motocyklowych i ten niezapomniany charakterystyczny zapach. Miałam szczęście, że urodziłam się w mieście, w którym ten niesamowity sport jest popularny. W moim domu żużel był numerem jeden. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, jak chciałam obejrzeć bajkę nagraną na kasecie VHS, a tam wszystko wykasowane, a zamiast bajki nagrany jakiś mecz. Z reguły były to zawody SGP. Oczywiście nie byłam jedyna, w szkole razem z koleżankami i kolegami narzekaliśmy na rodziców, którzy sprawiali nam takie "niespodzianki". Teraz jak to wspominam, na mojej twarzy pojawia się uśmiech.

 

Wojciech Dróżdż w swojej książce „Żużel jak życie” wspomina swoją pierwszą styczność z "czarnym sportem" - Miałem wtedy 10 lat i brakowało mi pasji. Owszem, interesowałem się książkami, telewizją, bieganiem po podwórku razem z kolegami. Ale nie było tego "czegoś". I chyba właśnie dlatego wujek Ziutek sprawił mi ogromny prezent, zabierając mnie pierwszy raz na Bydgoską. Myślę, że nawet się nie spodziewał, jaką radość mi zafundował.

 DSC 0016

 

Nie ma nic bardziej podnoszącego na duchu niż widok małych dzieci na trybunach, które w koszulkach lub szalikach klubowych trzymają "kciuki" za swój ulubiony klub, lub zawodnika. Mają specjalnie przygotowane zeszyty, w których skrupulatnie notują punktację po każdym biegu. Dla mnie największą nagrodą po meczu było wejście do parku maszyn, żeby dostać autograf i znalezienie skarbów, takich jak ochronna plastikowa płytka, którą zawodnicy przyczepiali do kasku. Dla wielu z nas ten sport jest ważną częścią życia. Łukasz Benz jest jednym z nich. - Pierwszy raz na stadionie byłem w wieku kilku lat, jeszcze niezbyt świadomy tego, co to tak naprawdę jest. Od 16 roku życia jestem już regularnie. W przyszłym roku minie okrągłe 20 lat. Żużel jest ze mną cały czas. Lubię go za zapach, za emocje, za ludzi, za miejsca, za klimat, za wszystko. Jest to styl życia, miłe spędzanie czasu, ciężka praca, radość, adrenalina i wszystko razem mocno wstrząśnięte. Cieszę się, że jestem tego częścią i mogę obserwować to, co się dzieje w tej pięknej dyscyplinie na przestrzeni lat. 

 IMG 5718

 

Żużel to nie tylko sportowe emocje, to także ludzie, których poznajemy na stadionach. Często te relacje pozostają nam bliskie przez bardzo długi czas. Wspólne wyjazdy za ukochanym klubem lub Polską reprezentacją dają nam wiele barwnych wspomnień. Kuba Barański, który prowadzi program "Na Żużlu Pytamy" na „czarnych owalach” także spędził sporo czasu - Żużel? To cześć życia, dzięki żużlowi poznałem wielu wspaniałych ludzi, to na stadionie dorastałem i można powiedzieć, że dzięki żużlowi nabrałem pewnych wartości. Pierwszego razu na stadionie nie pamiętam, bo byłem za mały, aby cokolwiek ogarniać. Pamiętam jednak jeden mecz w 1996 roku, kiedy tata mnie zabrał świeżo po śwince. Było mega ciepło a ja opatulony w szalik. Nic to jednak nie pomogło, a ja się rozchorowałem jeszcze bardziej. Ale warto było.

 

Uwielbiam ponad wszystko to uczucie, które towarzyszy przy wejściu na stadion, kiedy rozgrywane są zawody Speedway Grand Prix lub Drużynowy Puchar Świata. Już przed bramami wejściowymi czuć ‘Narodowa’ atmosferę. Nie ma dla mnie piękniejszej rzeczy od tysięcy ludzi, którzy powiewają biało-czerwonymi flagami. Nie zapominajmy.  oczywiście o wspólnym śpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego.

 IMG 5840

 

Dla niektórych przygoda z żużlem za młodu przeradza się w coś więcej niż "tylko" kibicowanie. W przypadku Sebastiana Dreczki, pasja przerodziła się w swojego rodzaju prace na pełen etat - Pierwszy raz na stadion poszedłem z ojcem i dziadkiem, miałem wtedy jakieś 3 może 4 lata. Żużel jednak nie przypadł mi do gustu. Było chyba zdecydowanie za głośno, a ja zdecydowanie zaprotestowałem głośnym płaczem. Zawodów nie dokończyłem już na stadionie. Opuściłem go razem z tatą po kilku biegach. Później to były już czasy, kiedy w Pile reaktywowano żużel. Byłem już trochę starszy i sam zacząłem interesować się tym, co się działo na stadionie. Z wypiekami na twarzy śledziłem zmagania Krzysztofa Okupskiego, Vaclava Milika i drużyny Polonii, która od drugiej ligi wędrowała po tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Nie było niedzieli bez żużla. Jeśli nie na stadionie to przed radioodbiornikiem śledziłem zmagania pilskich żużlowców. Pasja była tak wielka, że starałem się w jakiś sposób jeszcze bliżej związać się z czarnym sportem. Wtedy nowo powstający portal speedway.info.pl poszukiwał redaktorów. Napisałem i zostałem przyjęty. Pisałem relacje, przeprowadzałem wywiady. Trafiłem do tego środowiska, które oglądałem dotąd z zewnątrz. Tak zostałem poproszony o pomoc przy prowadzeniu strony internetowej pilskiego klubu. Potem było już więcej i więcej. Teraz żużel to nie tylko pasja, ale w pewnym sensie praca. Razem z pozostałymi działaczami w Pile, którzy tak jak ja kiedyś zarazili się żużlem, ciągniemy klub w naszym mieście. Dużo już się udało, ale jeszcze wiele przed nami. Żużel wciąga, a my jesteśmy póki co w drugiej lidze. Mamy przed sobą sporo wyzwań.

 

 DSC 0416

Sporo zawodników wypowiada się, że atmosfera i wsparcie kibiców robi bardzo wiele. Oczywiście, są i tacy, dla których nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Adrenalina jest już w parku maszyn przed rozpoczęciem zawodów, plus doping fanklubów. Żużlowcy to osobnicy, którzy potrzebują zastrzyku energii, kopa, który daje im siłę, aby żyć. Idealnym przykładem powyższego jest Patryk Dolny, dla którego „czarny sport” jest nieodłącznym elementem w życiu - Dla mnie żużel od pierwszego treningu to tzw. 'life style'. Uwielbiam sport, w szczególności ten w ekstremalnym wydaniu i najlepiej z zapasem koni mechanicznych. Najlepsze jest to, że mogę go uprawiać. Żużel to sport, w którym jest wielkie ryzyko i masa adrenaliny, a także atmosfera panująca na trybunach podczas spotkań przyprawia o dreszcze. To właśnie te czynniki przyciągają ludzi do uprawiania tego sportu lub oglądania i dopingowania. Pierwszy raz na stadionie? Tak szczerze to mam krótka pamięć, ale na pewno nie miałem jeszcze 10 lat. Tata zabierał mnie na stadion. Na pewno byłem bardzo zafascynowany wyścigami i przede wszystkim motocyklami, które kocham od zawsze. Bardzo się cieszę, że teraz mogę być jakaś tam mała częścią tego sportu. Rywalizacja zawsze mnie pociągała.

 

DSC 0430

 

Mamy najlepszą ligę na Świecie, która gwarantuje nam emocje na najwyższym poziomie, młodych zawodników, którzy łakną medali, wiernych kibiców. Cieszmy się, że mieliśmy okazję poznać tą fascynująca dyscyplinę. Dzięki tato, że zabrałeś mnie na stadion!

 IMG 5893

 

Źródło: inf.własna

Beata Wachowiak

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!