Wiosna panie kibicu

logo moim zdaniem

Marzec rozpoczęty. Wiosna coraz bliżej. Co ze sobą niesie? Dla kibica czarnego sportu to oczywiste. Marzec to hasło, że powracamy do gry. W tym sporcie znów zacznie się dziać.

 

 

"(...) Błękit nieba lśni w kałuży, bałwan w słońcu oczy mruży. Koniec zimy. Przerwa. Dzwonek. To nie dzwonek, to skowronek!"

 

Będąc w przedszkolu tak właśnie widziałam nadejście wiosny. Topienie złej Marzanny oraz szukanie przebiśniegów czy pierwiosnków. Często w sporym błocku, co oczywiście nikomu nie przeszkadzało. A ileż radości przynosiła możliwość wyjścia z domu bez gryzącej w czoło czapki. Wiosna od zawsze przynosiła mi same dobre emocje. Kojarzyła się i wciąż kojarzy z pobudką. Teraz to przebudzenie głównie odnajduję w sporcie. Po zimowej suszy, gdy jedyne co pozostało to oglądanie meczów i ciekawych akcji minionego sezonu oraz śledzenie najnowszych informacji i okienek transferowych, człowiekowi najbardziej brakuje bycia na stadionie. Zapachu i dźwięku. Ten sport przecież tym głównie, oprócz emocji wynikających z rywalizacji, oczarowuje widza. Dla tych najbardziej stęsknionych mam dobrą wiadomość. Żużel już powraca o czym najlepiej świadczy zwiększony ruch na stronach, zarówno klubowych jak i poszczególnych zawodników, oraz zdjęcia czy filmiki, publikowane na portalach społecznościowych. Więcej o zwiastunach nadchodzącego sezon za chwilkę.

 

Mówiąc o wiosennej pobudce, głównie chodzi mi tu o speedway w całej okazałości, w tym kibiców. Ja też przyznam się szczerze zapadłam w zimowy letarg- motywacja spada, lenistwo w cenie. Żużlowcy za to nie próżnowali. Zimowy czas spędzili aktywnie. Zgrupowania, indywidualne treningi na salach gimnastycznych czy siłowniach. Namęczyli się, napocili by być jak najlepiej przygotowanym do wiosny, wejść z kopytem w nowy sezon. Przygotowanie to oczywiście nie dotyczyło jedynie sfery fizycznej. Spojrzenie z dystansu na błędy i pewne niuanse minionego sezonu też było potrzebne. Głównie po to by zrozumieć co można poprawić oraz jakich błędów unikać teraz. Nowy sezon to czysta kartka. Każdemu zależy by zacząć dobrze. Dlaczego? To proste. Początkowe sukcesy motywują do dalszej pracy i dodają energii. Nakręcają.

 

Wspomniałam o nakręcaniu. To właśnie owo nakręcanie jest dla mnie jednym ze zwiastunów żużlowej wiosny. Zima w tym roku była wyjątkowo łaskawa, nieraz mogliśmy cieszyć się dodatnią temperaturą i słońcem za oknem. W ostatnich dniach +5 stopni na termometrze to standard. Nic więc dziwnego, że zawodnicy nie mogą wysiedzieć na halach, w siłowniach i wyprowadzają sprzęt z garażu. Co prawda na razie stadiony śpią, choć nie wszystkie. Olimpijski we Wrocławiu już ryczy. To kolejny znak, że sezon 2015 zbliża się wielkimi krokami. Żużlowcy Sparty w miniony weekend powrócili; grzali motory i testowali tłumiki przelotowe, a przy tym, co tu dużo mówić, świetnie się bawili. Pozostały świat żużlowy radzi sobie na różne sposoby, by choć trochę poczuć znów magię czarnego sportu i przygotować sprzęt do sezonu. Emil Sajfutdinow chociażby wybrał się do włoskiego Lonigo, GKM Grudziądz trenuje w Gorican. Większość żużlowców w marcu stawia na motocross. Falubaz Zielona Góra zorganizował nawet 3dniowy CAMP. Reszta chłopaków kilka razy w tygodniu również śmiga po pobliskich torach crossowych. Jak zawodnicy Unii Leszno, którzy wraz z leszczyńskimi crossowcami ścigają się w okolicach leszczyńskiego inkubatora przedsiębiorczości. Pogoda ładna, no to nie ma co marnować czasu, pora na trening.Żużlowcy trenują a co najlepsze ( dla kibiców oczywiście) nagrywają i uwieczniają na fotkach swoje poczynania. Dają nam zalążek tego, co już za kilka tygodni będziemy mogli oglądać na własne oczy. Nakręcają siebie, jak i nas. Czekamy tylko aż coś pojawi się w sieci, by móc zobaczyć jak idzie naszym ulubieńcom i przypomnieć sobie te ciekawe i emocjonujące momenty na stadionie, przywołać wspomnienia. Muszę przyznać, że sama na to czekam i oglądam różnorakie filmiki. Nie tylko te w stylu najlepsze akcje minionego sezonu; najwięcej frajdy i uśmiechu przynoszą mi te treningowe; crossowe. Taki trening nie tylko bawi, ale wymaga od nich dużego wysiłku. Mogą też polatać i mieć przez chwilę głowę w chmurach, by potem zejść na ziemię i tej ziemi trzymajmy się w trakcie rozgrywek ;-)

 

Sezon tuż za rogiem. Pora rzucić w kąt ciepłe, wełniane szale czy kominy i zastąpić je klubowymi szalikami. Polecam też długie spacery przy tym marcowym słońcu, podczas których warto zajrzeć na stadion. Gwarantuję, że to miejsce na nowo odżywa i na dniach będzie już można usłyszeć znajomy warkot silnika. Pięć tygodni. 35 dni. 840 godzin. Odliczanie czas zacząć !

Aleksandra Jankowska

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!