Wielkie bum

logo moim zdaniemPomimo tego, że sezon coraz bliżej, w tarnowskim klubie nadal jest wiele niewiadomych. Włodarze klubu robią, co mogą, żeby przyciągnąć do siebie, jak najwięcej kibiców. Od końca sezonu 2014 zarząd klubu mydli oczy kibicom. Najpierw informacje o podjęciu rozmów z głównym sponsorem Jaskółek, jest Grupa Azoty, później fałszywe wiadomości odnośnie kontraktów. Wszyscy zadają sobie pytanie: dlaczego włodarze klubu niszczą to, co tworzyliśmy przez lata? Czy dotychczasowe osiągnięcia to za mało, żeby walczyć o sponsorów i zatrzymanie u siebie zawodników i trenera, bez których nie byłoby medali?

 

Wszystko zaczęło się zupełnie niewinnie. Nikt na początku sezonu 2014 nie przypuszczał, że Prezes wraz z zarządem doprowadzi drużynę do takiego stanu. Unia Tarnów z meczu na mecz udowadniała, że jest silna i nie łatwo będzie przeciwnikowi ich pokonać. Jaskółki zwyciężały zarówno u siebie, jak i na wyjazdach. Niestety, końcówka sezonu była dla Unii bardzo pechowa. Kilku zawodników złapało kontuzję i nie mogli pojawić się w najważniejszych meczach fazy Play Off. Właśnie wtedy pojawiły się pierwsze pogłoski o problemach w klubie. Wśród osób związanych z Unią Tarnów krążyły plotki, że Grupa Azoty chce wycofać się ze sponsorowania tarnowskiego żużla. Podobne informacje pojawiły się również na temat grupy energetycznej Tauron. Podczas ostatnich spotkań na tarnowskim owalu można było zauważyć, że sytuacja pomiędzy klubem a zawodnikami i terenerem Markiem Cieślakiem jest mocno napięta. Jaskółki nie chciały wypowiadać się na ten temat w trakcie trwania sezonu. Dopiero, gdy cała sytuacja ujrzała światło dziennie, nikt nie bał się powiedzieć prawdy.

 

Pierwszą osobą, która zabrała głos w tej sprawie był trener Marek Cieślak. Mówił, że klub nie jest zainteresowany kontynuowaniem współpracy pomimo, że kontrakt podpisany z Grupą Azoty wciąż trwa. Prezes nie podejmował żadnych rozmów, a raczej dawał do zrozumienia, że to koniec współpracy. Trener Cieślak zdementował wszelkie informacje, które pojawiły się w mediach odnośnie rozmów czy propozycji od Prezesa Łukasza Sady. Kolejne wiadomości z klubu nie były budujące. Dwóch świetnych zawodników zdecydowało się opuścić tarnowski klub. Krzysztof Buczkowski i Kacper Gomólski skomentowali swoją decyzję jednoznacznie - nie było żadnego odzewu z klubu odnośnie podjęcia dalszej współpracy. Prezes klubu mimo wszystko próbował wmówić kibicom, że rozmowy były podejmowane, ale zawodnicy nie byli zainteresowani. Kacper Gomólski w posezonowym wywiadzie opisał całą sprawę nastepująco: "Nie ukrywam, chciałem zostać w Unii, jednak w klubie było wiele niewiadomych i nie wiedziałem na czym stoimy i jaka będzie przyszłość klubu. Z mediów docierało wiele informacji, a z klubu nie było ustosunkowania się do tego. Później odszedł trener Marek, z klubu dostałem ofertę, jednak kilka rzeczy nie było dla mnie do przyjęcia, później brak odzewu ze strony klubu, zmusił mnie do rozmowy z innymi klubami, a rynek w tym roku jest na tyle energiczny, że dłużej czekać nie mogłem."

 

Kolejno klub poinformował, że na przedłużenie kontaktu zdecydował się Artiom Łaguta. Wszystko miało odbyć się drogą pocztową, gdyż Rosjanin był w tym czasie na zasłużonym urlopie. Unia Tarnów podała do wiadomości, że Łaguta złożył podpis na nowym kontrakcie. Zapomnieli jednak dodać, że zabrakło podpisu w najważniejszym miejscu i już kilka dni później Artiom Łaguta znalazł sobie nowego pracodawce - GKM Grudziądz, dołączając tym samym do Krzysztofa Buczkowskiego. Wśród kibiców zawrzało. Rosjanin był nazywany zdrajcą i kłamcą, choć to nie on był sprawcą całego zamieszania. Niedługo trzeba było czekać na kolejne niespodzianki. Klub zapewniał, że ciągle negocjuje nowy kontrakt z Gregiem Hancockiem. Na ten moment Unia Tarnów zakontraktowała już Kennetha Bjerre, Martina Vaculika i Janusza Kołodzieja. Wciąż więc były dwa wakaty na miejscu seniora. Wszyscy byli, więc przekonani, że Amerykanin zostanie w Tarnowie. Krążyły też pogłoski o rozmowach z Arturem Mroczką. Informacja o nowym kontrakcie zwaliła jednak wszystkich z nóg. Do Tarnowa wraca Leon Madsen(!), który już jedną nogą był w Grudziądzu. Kibice z Tarnowa i Grzudziądza zaczęli obrzucać się nawzajem wyzwiskami, tylko dlaczego? Madsen robił złudne nadzieje kibicom GKM-u i w ostatniej chwili wywinął im niezły numer. Fani tarnowskich Jaskółek zostali podzieleni, jedni cieszyli się z powrotu ulubieńca, drudzy zaś byli zniesmaczeni zachowaniem Duńczyka, nazywając go "sprzedawczykiem". Osoby, które interesują się tarnowskimi zawodnikami "od parkingu" wiedzą, że decyzja Madsena, to tak naprawdę nie tylko jego decyzja. Kibice z Grudziądza zapowiadają, że przywitają Madsena z należnymi mu "honorami". Pierwszy mecz w sezonie Unia Tarnów rozegra właśnie z drużyną GKM-u. Jak zachowają się w tej sytuacji kibice z Tarnowa oraz Grudziądza? Tego dowiemy się już w kwietniu.

 

Niedługo trzeba było czekać na kolejny kontrakt. Ostatnie miejsce seniora zajmie Artur Mroczka, co więc z Gregiem Hancockiem. Amerykanin decyduje się na przejście do największego rywala Jaskółek - Stali Rzeszów. Klub zapomniał jednak, że w drużynie są również juniorzy. Klub nie mając już zbyt wielu możliwości wyboru zdecydował się na swoich wychowanków, którzy z Ekstraligą mają niewiele wspólnego. Ernest Koza miał możliwość zastąpienia kontuzjowanego Mateusza Borowicza, dzięki czemu sprawdził siebie na kilku torach. Występy na tarnowskim owalu były przyzwoite, jednak na wyjazdach nie był w stanie podjąć walki nawet z innymi juniorami. Może ten sezon okaże się lepszy? Zobaczymy. Koza będzie teraz "głównym" juniorem. O drugim nie ma co wspominać. Cała ta sytuacja z transferami w Tarnowie wywołała wiele emocji. Kibice oskarżają prezesa Sadego o zniszczenie drużyny, która dała wszystkim wiele radości. Największe słowa uznania należą się jednak Martinowi Vaculikowi, który cierpliwie czekał na jakąkolwiek propozycję z klubu. Zakonczył sezon na trzecim miejscu w klasyfikacji zawodników EE i otrzymał wiele innych interesujących ofert. Słowak, przywiązał się jednak do tarnowskiego klubu, a przede wszystkim do kibiców, którzy go uwielbiają. Zupełnie inaczej wyglądała sprawa z Januszem Kołodziejem, który zdecydował się na kolejny sezon w Unii tylko i wyłącznie ze względu na rodzinę i problemy zdrowotne swojego małego dziecka. Koldim ineteresowała się m.in. Unia Leszno i zapewne, gdyby nie inne priorytety, które kierowały Januszem przy podejmowaniu decyzji, kto wie, czy zobaczylibyśmy go w barwach tarnowskich Jaskółek w sezonie 2015.

 

Patrząc na ostatnie poczynania włodarzy Unii Tarnów sytuacja wcale nie wygląda kolorowo. Potwierdziła się informacja odnośnie rezygnacji Tauronu ze sponsorowania biało - niebieskich. Do tej pory klub nie dogadał się również z Grupą Azoty odnośnie finansów. Zarząd postanowił jednak pokombinować nieco inaczej. Ostatnio do mediów dotarły informacje o cenach karnetów na sezon 2015. Kuszą one niższą niż do tej pory ceną. Dało to wszystkim wiele do myślenia: dlaczego? Kilka dni później podano do wiadomości ceny biletów pojedyńczych i tu szok! Podrożały! Czyżby klub wiedział, że kibice nie będą przychodzić na spotkania, jeśli Unia nie będzie wygrywać, a dzięki karnetom mogą zapewnić sobie pewny zarobek. Dobrze wszyscy wiemy, że jeśli klub nie będzie miał pieniędzy dla zawodników, to oni po prostu nie będą jeździć, a co za tym idzie, mecze będą mniej atrakcyjne i nie będą przyciągały kibiców, jak to było np. w ubiegłym sezonie w Częstochowie czy Gdańsku. Miasto Tarnów zmniejszyło również dofinansowanie dla tarnowskiej Unii - na sezon 2015 będzie wynosić jedynie 95 tys. zł. Czy klub mimo problemów poradzi sobie w nadchodzącym sezonie? Czy Unia Tarnów będzie w stanie walczyć o awans do fazy Play Off? Tego nie wiemy. Zostało nam jedynie czekać na rozwój sytuacji w klubie oraz na pierwsze żużlowe pojedynki.

 

Angelika Jakubowska

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!