Skandal w Grudziądzu!

Tor zbronowanyMecz VII rundy PGE Ekstraligi pomiędzy MrGarden GKM Grudziądz a Moje Bermudy Stalą Gorzów zapisze się jako niechlubny przypadek w historii sportu żużlowego w Polsce. To były po prostu „żużlowe jaja”.

logo moim zdaniemSędzia

Siedząc przed ekranem telewizyjnym można było odnieść wrażenie, że arbiter tego spotkania nie panował nad sytuacją od samego początku. Bałagan na stadionie był niespotykany, a sędzia Remigiusz Substyk podejmował kuriozalne decyzje. Najpoważniejszy błąd arbiter popełnił w 7. wyścigu, w którym wykluczył Andersa Thomsena. Gdy na ekranie telewizyjnym zapaliło się żółte światło oznaczające wykluczenie walecznego Duńczyka można było pomyśleć, że ta decyzja dotyczy innego meczu. Nic z tych rzeczy, to był fakt, tylko niezgodny z rzeczywistością. Upadek Thomsena ewidentnie spowodował jego rodak Nicki Pedersen. Powtórki telewizyjne potwierdziły, że Thomsen był już o długość koła przed Pedersenem, który przed wejściem w drugi wiraż pierwszego okrążenia zmieniał tor jazdy przedłużając prostą. Jednocześnie grudziądzki Duńczyk zdjął nogę z haka i wystawił ją w prawą stronę, podniosło przednie koło jego motocykla i spowodował upadek swojego rodaka. Nicki powinien być natychmiast wykluczony i dodatkowo upomniany co najmniej żółtą kartką. To minimalna kara jaka należała się byłemu mistrzowi świata. I nie ma tutaj znaczenia, że kierownica jednego z zawodników zahaczyła o pagon reklamowy na kevlarze drugiego, ponieważ już w tym czasie Pedersen zmieniał tor jazdy.

To, że pan Substyk w niedzielę nie był w najlepszej formie potwierdziła sytuacja z 9. wyścigu. Na pierwszym wirażu motocyklami szczepili się Niels Kristian Iversen oraz Krzysztof Buczkowski i obaj upadli na tor. Groźniej wyglądał upadek zawodnika GKM-u. Sędzia ponownie wykluczył żużlowca gości. Była to typowa sytuacja torowa i nie było w niej żadnej winy Iversena tym bardziej, że zdarzenie miało miejsce na pierwszym wirażu i bieg należało powtórzyć w pełnej obsadzie.

Błędy popełnione przez sędziego potwierdził w Magazynie PGE Ekstraligi szef polskich sędziów Leszek Demski. Swoją wymowę mają też słowa wypowiedziane przed kamerą przez Nielsa Kristiana Iversena: „Jechałem swoje i moim zdaniem arbiter podjął błędną decyzję. Tak samo jak w biegu z Andersem. Okradł nas z punktów” - stwierdził rozgoryczony Duńczyk.

Tak na marginesie nasuwa się pytanie: dlaczego mecz w Grudziądzu prowadził sędzia z pobliskiego Solca Kujawskiego?

Tor

Nawierzchnia grudziądzkiego toru była od początku meczu w nie najlepszym stanie. Im dłużej trwało spotkanie, tym zawodnicy mieli coraz większe problemy z płynną jazdą. W 10. wyścigu (niezaliczonym do końcowej punktacji) doszło do kolejnego groźnego upadku. Tym razem motocykla nie opanował Rafała Karczmarz, który ratując się przed wjechaniem w Przemysława Pawlickiego wywinął efektownego kozła. Po tym zdarzeniu sędzia z komisarzem toru podjęli decyzję o pracach torowych, które trwały ponad 40 minut i nie przyniosły żadnych efektów. Na odważną wypowiedź przed kamerami nSport+ zdecydował się zawodnik gospodarzy Nicki Pedersen; „Jeśli chcemy fatalnych upadków, to powinniśmy jechać. Ten tor powinien być ułożony od nowa, bo te prace nic nie dadzą” – stwierdził były mistrz świata.

Ostatecznie zawody zostały zakończone. To wszystko potwierdza, że sędzia nie panował nad tym, co działo się w niedzielne popołudnie na stadionie w Grudziądzu.

Po meczu w mediach społecznościowych prezes PGE Ekstraligi Wojciech Stępniewski poinformował, że sędzia Remigiusz Substyk nie będzie już prowadził w tym roku meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej: „Uprzejmie informuję, że Zarząd EŻ podjął decyzję w trybie pilnym, iż Pan Remigiusz Substyk nie będzie sędziował meczów Ekstraligi do końca sezonu 2020.” Doprawdy, styl tej decyzji był co najmniej zaskakujący.

Wynik

Jakim wynikiem ostatecznie zakończy się to spotkanie, zadecydują władze PGE Ektraligi. Tak naprawdę włodarze najlepszej, żużlowej ligi świata zabrnęli w ślepy zaułek ostatnią decyzją Komisji Orzekającej Ligi po przerwaniu meczu Moje Bermudy Stal Gorzów - Eltrox Włókniarz Częstochowa. KOL nakazała powtórzyć ten pojedynek, pomimo rozegrania 10 biegów. Mało tego, pojawia się pytanie: jakimi narzędziami prawnymi dysponowała KOL do podjęcia decyzji o powtórzeniu spotkania? Podobno ma zwyciężyć duch sportu!

Po niedzielnych wydarzeniach w Grudziądzu, władze Ekstraligi mają powód do głębokich przemyśleń, ponieważ są podstawy do zweryfikowania wyniku meczu na korzyść gości i przyznanie gorzowianom walkowera.

Na obronę gospodarzy mogą działać jedynie niewielkie, przelotne opady deszczu. Ale kibice przed ekranami widzieli, że na początku meczu tor był w miarę suchy, odsypujący się, po którym można było jechać.

W związku z powyższym władze Ekstraligi powinny wyciągnąć surowe konsekwencje w stosunku do organizatora tego spotkania i przyznać walkower na korzyść drużyny z Gorzowa Wlkp. Gdyby wynik został zaliczony, to będzie niebywały skandal! Tego należy się jednak spodziewać, ponieważ Prezes PGE Ekstraligi Wojciech Stępniewski w jednym z wywiadów stwierdził: „Sędzia zakończył zawody. GKM wygrał ze Stalą 29:25. Nie ma tematu.” I od razu nasuwa się pytanie: dlaczego nie zaliczono wyniku meczu Moje Bermudy Stal Gorzów - Eltrox Włókniarz Częstochowa, skoro na stadionie im. Edwarda Jancarza odjechano 10 wyścigów?

 

 

Maciej Major

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!