Motor w nowej roli - from zero to hero?

DSC 0085Historia fantastyczna niczym z gier komputerowych. Rok 2017 - nowo założony klub kończy sezon awansem z II ligi do pierwszej po barażowym dwumeczu ze Stalą Rzeszów. Rok później jako beniaminek odrabiają 14 punktową stratę w finale NICE PLŻ. Zwyciężają faworyzowany ROW Rybnik 53:37 na własnym torze zapewniając sobie awans do PGE Ekstraligi. Tam choć byli skazywani na pożarcie to pewnie utrzymali się w elicie, a teraz w Lublinie marzą o medalu. 

lublin 2017From zero to hero (od zera do bohatera) - tak można nazwać plan i dotychczasowe dokonania "nowego" klubu z Lublina. Po reaktywacji w roku 2017, z każdym kolejnym sezonem poziom sportowy idzie w parze z rozwojem całego klubu. Dzięki temu w Lublinie mogą pozytywnie patrzeć w najbliższą przyszłość. Jeszcze 3 lata temu o tej porze emocjonowali się walką o awans do I ligi..., a teraz? Mają w składzie Grigorija Łagutę i Jarosława Hampela, a celem jest medal Drużynowych Mistrzostw Polski! Czy takie rzeczy dzieją się w rzeczywistości, czy to piękny sen? Jak widać - można. Choć teraz w Lublinie nikt z kibiców się do tego nie przyzna, ale domyślam się, że gdyby w roku 2017 ktoś im powiedział, że za 3 lata będą kandydatem do medalu PGE Ekstraligi to większość ludzi powiedziałaby "nie wiem co bierzesz, ale też chcę". Po awansie do I ligi z marszu stali się rewelacją rozgrywek i w finale po niezwykle pasjonującym dwumeczu pokonali faworyzowany ROW Rybnik. Awans smakował wyjątkowo, bo przecież po pierwszym meczu w Rybniku, gdzie miejscowy ROW zwyciężył 52:38 nikt poza lublinianami nie wierzył w to, że uda się odrobić taką stratę. Jak mówi przysłowie "pycha kroczy przed upadkiem". Rybniczanie na czele ze świętującym na quadzie prezesem za szybko widzieli się w Ekstralidze, w której ostatecznie znalazł się Motor Lublin. Po wielkiej radości przyszedł czas na transfery. Wtedy okazało się, że beniaminek jest w trudnej sytuacji. Zabetonowany rynek nie pozwolił na spektakularne transfery. Szeregi "koziołków" zasilił Mikkel Michelsen. Słaby okres transferowy przyczynił się do wzmożonej krytyki i wręcz wyśmiewania się z "pierwszoligowego" składu. Nowe światło na szansę lublinian w grze o utrzymanie rzucił głośny transfer Grigorija Łaguty. Informacja o ustaleniu warunków umowy z Rosjaninem, była o tyle zaskakująca, że jeszcze kilka tygodni wcześniej nic nie wskazywało na to, że ten opuści ROW Rybnik. Wracający po rocznym zawieszeniu "Grisza" mógł wzmocnić swój nowy klub dopiero od VI kolejki. Lublinianie sezon zaczęli od zwycięstwa na własnym torze z GKM-em Grudziądz i w oczekiwaniu na Łagutę spisywali się bardzo dobrze. W szóstej kolejce Łaguta powrócił do ścigania w wielkim stylu zdobywając 15 punktów i bijąc w pierwszym wyścigu dnia rekord toru. SpeedCar Motor Lublin w roli kopciuszka zajął szóste miejsce na koniec sezonu, czym ośmieszył większą część przedsezonowych typów ekspertów. 

Rok 2017 - awans z II ligi do I ligi
Rok 2018 - awans z I ligi do PGE Ekstraligi
Rok 2019 - szóste miejsce w PGE Ekstralidze
Rok 2020 - cel: medal DMP

DSC 4036 47

Sukcesy klubu z Lublina niosą za sobą coraz to większe oczekiwania i rodzą wielkie cele. Skład skompletowany na sezon 2020 zdawał się być solidny. W ostatnich dniach prezes klubu Jakub Kępa poinformował, o tym, że do drużyny dołączy również Jarosław Hampel. Teraz skład "koziołków" pozwala realnie myśleć o medalu DMP. Rodzi się pytanie czy klub z Lublina poradzi sobie z nową rolą i większymi oczekiwaniami? Dotąd mogli, a nie musieli. Presja była mniejsza. Teraz sytuacja się zmieniła. Na transferze Hampela prawdopodbnie ucierpi ktoś z dwójki Miesiąc-Jamróg. Szykuje się więc zacięta walka o skład, której nikt nie odpuści. Kto jak kto, ale Paweł Miesiąc na pewno zadba o to, by koledzy z drużyny czuli do niego respekt na torze. W końcu to on jest ikoną tego klubu od momentu reaktywacji. Jakub Jamróg przychodził do Lublina z myślą o regularnych startach, a obecnie już takie oczywiste to nie jest. Tak czy inaczej, Motor Lublin jest wymieniany w gronie faworytów do zdobycia medalu. Sam jestem ciekaw, czy lublinianie nadal będą stanowić monolit, napiszą piękną historię i pójdą za ciosem zdobywając... kto wie, może nawet złoto DMP? Czy też okaże się, że to jest zbyt piękny scenariusz i życie brutalnie zweryfikuje wielkie plany "koziołków"? 

Jedno jest pewne. Niezależnie od roli kopciuszka, bądż faworyta - w Lublinie wiedzą czego chcą, a chcieć to móc, o czym przekonali nas już niejednokrotnie.

 

Tomasz Chruśnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!