KameLeon

2015 madsen l2Przez ostatnie tygodnie polskie kluby uzgadniały warunki porozumienia z nowymi zawodnikami, podpisując z nimi listy intencyjne. Od 19 grudnia wszystkie te umowy powinny teoretycznie przekształcić się w podpis żużlowca pod oficjalnym kontraktem.

 

Przykład Leona Madsena po raz kolejny pokazał, że teoria często mija się z praktyką. Duńczyk wyłamał się z kanonu i postanowił wystawić grudziądzki GKM na rzecz tarnowskiej Unii. List intencyjny, podpisany 26 listopada z beniaminkiem Ekstraligi, nic dla Madsena nie znaczył. Podobną wartość miały dla 26-latka tweety o tym jak się cieszy z możliwości powrotu do starego klubu, jak dziękuję za słowa wsparcia i jak nie może się doczekać przyszłego sezonu. Duńczyk zadał sobie nawet trud wyszukania i umieszczenia panoramy Grudziądza na swoim profilu. Wydawało się, że Madsen szybko zaadoptuje się w gronie „żółto-niebieskich”. Wydawało.

Analizując poczynania Duńczyka na portalach społecznościowych, można stwierdzić, że są one chaotyczne. Jeszcze 20 listopada żużlowiec chwalił się złożeniem oferty Unii Tarnów. Trzy dni później sugerował, że jest blisko Falubazu. Nie minęło wiele czasu, kiedy potwierdził porozumienie z GKM-em, którego efektem były wspomniane tweety. Farsa zakończyła się zaskakującym kontraktem z tarnowianami.

Czy zarząd GKM-u ma szansę coś wskórać w tej sprawie? Wątpię. Kolejny raz okazało się jak zgubne mogą być listy intencyjne. Grudziądzanom pozostaje jedynie ostre potępienie zachowania Duńczyka, co objawiło się już w postaci udostępnienia podpisanego listu.

Na szczęście czyn Madsena nie przeszedł bez echa wśród sympatyków speedwaya. „Kłamsen”, „Leon Pseudozawodowiec”- to jedne z najciekawszych określeń piątkowego zdarzenia, opisywanego również jako „Madsengate”. Duńczyka czeka także niemiłe przywitanie podczas inauguracji w Grudziądzu. Mam nadzieję, że odbije się to na nim w postaci gigantycznego kaca. Życzyłbym również wszystkim sympatykom speedwaya, aby ta sprawa odrzuciła innych żużlowców od tego typu nieetycznych zachowań. Obawiam się jednak, że są to tylko pobożne życzenia. Wszak żyjemy w czasach wielu KameLeonów.

Rafał Gurgurewicz

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!