Wolność wypowiedzi

naczelnyPraktycznie każda nasza działalność podlega jakimś regulacjom. Poczynając od tych o charakterze obyczajowym na przepisach prawnych z zakazami i nakazami zagrożonymi karą skończywszy.

O ile za naruszenie norm obyczajowych może spotkać nas co najwyżej ostracyzm to złamanie prawa wiąże się ze znacznie poważniejszymi konsekwencjami. Zwracając jednak uwagę na obowiązki nie możemy pomijać praw nam przynależnych.

Standardem cywilizacyjnym jest np. prawo do publicznego wyrażania własnych poglądów a wolność wypowiedzi jako jedno z fundamentalnych praw człowieka zagwarantowane jest w konstytucji ale także w dokumentach międzynarodowych takich jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Deklaracja Podstawowych Praw i Wolności.

Przepisy Dyscyplinarne Sportu Żużlowego w swoich zapisach moim zdaniem ograniczają to prawo klubom (Art 316 pkt 46), działaczom (Art 317 pkt 11), sędziom (Art 318 pkt 10) i zawodnikom (Art 319 pkt 20) za sprawą przepisu, który brzmi tak:

            za publiczną wypowiedź lub działanie mogące naruszyć lub narazić na utratę dobrego wizerunku bądź imienia, poniżyć lub znieważyć PZM, GSKŻ, SE, klub, osoby urzędowe i funkcyjne, członków władz PZM, GKSŻ, SE, klubów bądź ich przedstawicieli albo pracowników, zawodników, menedżerów, trenerów, mechaników lub narazić je na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania powierzonej funkcji lub działalności (np. krytyczne lub obraźliwe wypowiedzi w ramach wywiadów prasowych, radiowych, telewizyjnych, konferencji prasowych, itp.):
- kara pieniężna od 1000 zł do 20000 zł,

Żużlowe władze w cytowanym zapisie uzurpują sobie prawo do zakreślania granic wolności wypowiedzi do czego nie mają uprawnień. Na liście działań penalizowanych znalazła się… krytyka, choć ona właśnie powszechnie postrzegana jest jako narzędzie niezbędnej kontroli osób sprawujących stanowiska. Osoby uczestniczące w życiu publicznym muszą się z nią liczyć, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje i oceny. Podobnie jest w przypadku narażenia na utratę dobrego wizerunku bądź imienia. W każdej takiej sytuacji w rachubę powinien wchodzić kontratyp bezprawności wypowiedzi ujmowany jako działanie w obronie wolności wypowiedzi. Tak właśnie wypowiedział się Sąd Najwyższy stwierdzając, iż „To właśnie swoboda wyrażania poglądów i ocen, która najczęściej «konkuruje» z prawem do ochrony czci, może – w konkretnych okolicznościach sprawy – prowadzić do wniosku, że działanie osoby korzystającej z wolności słowa, nieprzekraczające jej granic, było dozwolone, a w konsekwencji – naruszenie czci nie było bezprawne”.

Zacytowana wykładnia wskazuje na nadrzędność prawa do wolności wypowiedzi pod warunkiem nieprzekraczania granic, które w działalności publicznej są bardzo szerokie.

O tym, że tak właśnie powinno być orzekł także Trybunał Polskiego Związku Motorowego. Przed laty w regulaminie żużlowym był zapis zabraniający wchodzenia zawodnikom przed zawodami na tor. Przepis ten skrytykował Andreas Jonsson za co został ukarany. W 2012 roku Trybunał PZM do którego odwołał się szwedzki zawodnik uchylając nałożoną karę wymienił podstawy swojego rozstrzygnięcia wśród których znalazła się taka przesłanka:

- mając na uwadze, że jest konstytucyjnie chronionym prawem, również zawodników wolność wyrażania swoich poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Przywołanie przez Trybunał PZM zasady ochrony konstytucyjnej prawa do wolności wyrażania poglądów w kontrze do zapisu o charakterze dyscyplinarnym jest druzgocące dla twórców takich regulacji. Mimo, że oczywistym następstwem takiego orzeczenia wydawała się być rezygnacja z takich praktyk i wykreślenie kompromitującego przepisu to nic takiego nie nastąpiło. Nadal nakładane są kary stojące w jawnej sprzeczności z orzeczeniem Trybunału, który co prawda rozpatrywał konkretny przypadek ale w uzasadnieniu odwołał się do normy uniwersalnej.

O sytuacji tej rozmawiałem z wieloma osobami ale zawsze spotykałem się z zastrzeżeniem anonimowości. Usłyszałem, że takie postępowanie żużlowych władz powoduje niemoc i postępującą bierność środowiska żużlowego. Dopuszczalne stały się jedynie wypowiedzi i oceny pozytywne. Zapanował strach i konformizm a kto się czasami zapomina ten... płaci. Tak wygląda wolność słowa w polskim żużlu.

Apeluję do władz PZM o refleksję. Dalsze trwanie w tym stanie wystawia tak szacownej organizacji jak najgorsze świadectwo.

 Zrzutka

 

 

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!