Regulamin z duchem sportu

Drukuj
Okiem naczelnego

Kierownica

Przed nami faza play-off rozgrywek ekstraligowych sezonu 2020. Wyłonienie finałowej czwórki nie obyło się jednak bez kontrowersji.

 naczelnyRegulamin żużlowy jak każdy tego typu dokument jest fundamentem rywalizacji sportowej. W nim zawarte są zasady sportowe i organizacyjne w oparciu o które rozstrzygane są także sytuacje sporne. Najlepiej więc, gdy regulamin ogarnia wszelkiego rodzaju potencjalne sytuacje i daje na nie konkretne rozwiązania. To oczekiwanie jest jednak klasyczną utopią, bowiem nie sposób przewidzieć i opisać wszystkiego co niesie ze sobą życie i samo współzawodnictwo. Rzeczywistość pokazuje wręcz, że regulamin jest w wielu swoich zapisach o krok w tyle za pojawiającymi się sytuacjami i często odpowiada na nie post factum, biorąc pod uwagę możliwość pojawienia się podobnych w przyszłości. Jedną z nich była awaria rozdzielni prądu podczas meczu w Gorzowie Wielkopolskim.

Komisja Orzekająca Ligi rozpatrując to zdarzenie przywołała konkretny zapis regulaminowy odnoszący się wprost do zaistniałej sytuacji:

art. 419 ust. 1 RSŻ „Organizator odpowiada na zasadzie ryzyka za sprawność i zapewnienie niezbędnej liczby wszelkich urządzeń technicznych wykorzystywanych podczas zawodów, a wymaganych regulaminami FIM, PZM i SE, w tym także oświetlenia niezbędnego do przeprowadzenia zawodów oraz bandy pneumatycznej i elementów zapasowych do niej.”

Przeanalizujmy co w istocie ten zapis oznacza. Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka opiera się na założeniu, że podmiot nią obarczony ponosi odpowiedzialność za szkody, chociaż sam nie musi być za nie winny. Zasada ryzyka pojawia się w zapisach Kodeksu Cywilnego ale także w ubezpieczeniach. Odpowiadamy tzn nasz ubezpieczyciel np. za szkodę wyrządzoną osobie trzeciej przez naszego pieska lub złamaną gałąź na naszej posesji chociaż nie ma w tych zdarzeniach naszej bezpośredniej winy.

Aby jeszcze bardziej zobrazować tę zasadę przywołam przykład defektu motocykla żużlowego. To sytuacja zdarzająca się w trakcie rywalizacji i jest klasyczną odpowiedzialnością na zasadzie ryzyka ale… zawodnika. To on ponosi to ryzyko a przede wszystkim konsekwencje. Nie powtarzamy, bowiem biegów choć to mało sportowe zdarzenie, często zupełnie losowe i niezależne od zawodnika. Na przestrzeni lat jest wiele przykładów, że defekty pozbawiały żużlowców nie tylko punktów ale nawet tytułów.

Ferując werdykt Komisja potwierdziła regulaminową odpowiedzialność ale jednocześnie uwolniła od niej gospodarzy. Przywołane w uzasadnieniu tej decyzji szczególne okoliczności pandemii czy duch sportu to bardzo istotne przesłanki ale… pozaregulaminowe.

W swoim ostatnim felietonie zwróciłem uwagę na ten werdykt w kontekście walkowera przyznanego w rewanżowym meczu gdzie regulamin stał się podstawą orzeczenia. Zgadzam się, że sytuacje są nieporównywalne ale regulamin ma dla nich obu stosowne zapisy. Sęk w tym, że w jednym przypadku w imię szczytnych skądinąd przesłanek go ominięto co mogło mieć wpływ na skład finałowej czwórki.

Zgadzam się też, że tak po ludzku dobrym wyjściem było powtórzenie meczu ale czy odczucia, widzimisię, sympatie czy antypatie mogą zastępować regulamin? Jeżeli tak to podważamy sens jego istnienia. Kuriozalnymi były głosy nawołujące do niestosowania w tym przypadku regulaminu.

Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka obecna w innych normach posiada różnego rodzaju wyłączenia dające szerszą paletę interpretacyjną uwzględniającą specyfikę konkretnego przypadku. Regulamin żużlowy wrzuca wszystkie zdarzenia opisane w art. 419 ust. 1 RSŻ do przysłowiowego jednego worka powodując jak widać kontrowersje interpretacyjne, które finalnie deprecjonują sam regulamin.

Rozrastający się proporcjonalnie do upływu czasu regulamin można jednak przemodelować i uprościć. Moja propozycja to regulamin z duchem sportu.

Pkt 1. Rywalizacja w sporcie żużlowym odbywa się zgodnie z duchem sportu

Pkt 2. Interpretacji punktu 1 dokonują żużlowe władze

I to by było na tyle jak w wykładach pod tytułem "Zezem" mawiał profesor mniemanologii stosowanej Jan Tadeusz Stanisławski.