Dziwny sezon czyli to i owo na żużlowo

Drukuj
Okiem naczelnego

Tor zbronowany

Sezon 2020 jest wyjątkowy. Pandemia zmienia świat czy tego chcemy czy nie. Zmieniają się także warunki funkcjonowania sportu. To są fakty.

naczelnyPoczątkowo w tytule chciałem użyć określenia „Sezon cudów” ale wydaje mi się, że mamy do czynienia z wydarzeniami raczej o charakterze pejoratywnym niż cudownym.

Zanim jednak przejdę do rzeczonych „dziwów” chciałbym wyrazić radość z faktu, że sezon żużlowy w ogóle ruszył. W naszej sondzie na ten temat większość głosujących czytelników wskazało, że do tego w tym roku nie dojdzie. Rywalizacja rozpoczęła się przy pustych trybunach a jej siłą sprawczą okazała się telewizja. Jeszcze kilka lat temu niewyobrażalnym było, że żużel może być tak przez nią pożądanym. Pozazdrościć nam mogą Anglicy, którzy odwołali rozgrywki na Wyspach, bo jak argumentowano bez kibiców nie spinają im się klubowe budżety. U nas jak widać kibice nie są najważniejsi. Przynajmniej dla klubowych kas.

Wiem, że od razu pojawią się głosy, że przecież relacje telewizyjne są właśnie dla kibiców ale przypomnę przedsezonowe opinie, że „żużel bez kibiców nie ma sensu”. Co się stało, że ten sens odnaleziono? Pytanie z gatunku retorycznych.

Sezon jest dziwny nie tylko z powodu pandemii. Zacznijmy od instytucji „gościa” wprowadzonej jak początkowo podkreślano jako antidotum na rożnego rodzaju okoliczności wynikające właśnie z niej. Piszę oględnie, bowiem rozumiem, że w momencie tworzenia tego zapisu trudno było dookreślić co może się wydarzyć. Jedno teraz jest już pewne: „gość” stał się doskonałym wyjściem dla klubów, w których zakontraktowani przed sezonem zawodnicy zawodzą. Nie wnikam czy to dobrze czy nie ale nie tak to miało wyglądać. Już wiadomo, że w kolejnym sezonie rola „gościa” będzie ściśle związana z koronawirusem. Nie można było tak od razu?

Rywalizacja sportowa też nie jest „normalna”. Po części jest to zasługą wspominanych „gości”, którzy w wielu drużynach miast ról uzupełniających stali się postaciami kluczowymi. Padają też zaskakujące rezultaty, bo kto mógł przewidzieć np. klęskę zielonogórzan na własnym torze z Włókniarzem a potem ich zwycięstwo w rewanżu? A propos drużyny spod Jasnej Góry to dziwnych sytuacji niekoniecznie o charakterze sportowym jest tam niestety więcej. Po doskonałym początku sezonu przed jego najważniejszą częścią odszedł trener legenda Marek Cieślak. Prezes klubu robi dobrą minę do złej gry, bo nie sposób tego wydarzenia określić pozytywnym. Czekamy też na decyzję Ekstraligi dotyczącą odwołanego meczu z Gorzowem z powodu nieprzygotowanego do zawodów toru. Są podstawy do przyznania walkowera ale takowe były też w innych przypadkach, w których jednak go nie zasądzono powołując się przy tym na ducha sportu. Bardzo dobrze ale jeszcze lepiej byłoby gdyby duch sportu wynikał z regulaminowych zapisów. W każdym razie żadna decyzja żużlowych władz już mnie w tym sezonie nie zdziwi.

Po jednym z ekstraligowych meczów można było przeczytać w serwisie GKSŻ, że: na torze przebywać mogą wyłącznie osoby uprawnione. Do tego grona zaliczają się sędzia, komisarz toru, toromistrz, kierownik zawodów. – Sędzia i komisarz mają unikać wdawania się z dyskusję z innymi osobami poza wymienionymi powyżej. - Osoby nieodpowiadające na przygotowanie toru muszą zostać w parku maszyn i czekać na rezultaty prac.

Sęk w tym, że te zasady nie mają przełożenia na praktykę co widzieliśmy w telewizyjnej relacji. Jeżeli więc przypomina się widzom te zapisy to zasadnym byłoby też wskazać wnioski płynące z tej sytuacji. Bez nich cała wyliczanka nie ma sensu. Jeżeli łamane są przepisy powinny być wyciągane konsekwencje ale pojawia się pytanie poważniejsze: czy osoby funkcyjne nie znają tych zasad czy też z premedytacją je łamią?

Na koniec żużlowa nowomowa. Nie wiem kto wymyślił zwrot mikro-ruch ale zyskał on ostatnio na popularności. Często słyszymy go w relacjach telewizyjnych w kontekście regulaminowej odpowiedzialności za utrudnianie startu. Otóż w regulaminie nie ma mikro, nano czy makro ruchu. Zapis jest zero-jedynkowy i taka też powinna być interpretacja. Regulamin Zawodów Motocyklowych na Torach Żużlowych w artykule 71 mówi, że: Jeżeli w czasie po zapaleniu zielonego światła startowego do zwolnienia taśm maszyny startowej motocykl zawodnika nie stoi bez ruchu dwoma kołami w kontakcie z torem, uznaje się, że zawodnik ten utrudnia prawidłowe przeprowadzenie startu.

Mimo, że aktualną procedurę startową uważam za wyjątkowo złą, generującą wiele kontrowersji to jednak Dura lex, sed lex. Jakikolwiek ruch jest złamaniem regulaminu a zatem mikro ruch = mega bzdura.