Matej Zagar - temperamentny dżentelmen

2015 zagar m1czestochowa noweMocnym uderzeniem popisał się Michał Świącik kontraktując jednego dnia trzech żużlowców na sezon 2017. Kibice jednak ze zniecierpliwieniem czekali na kolejne doniesienia transferowej karuzeli. Kto obok Leona Madsena będzie kreowany na lidera zespołu? Kto udźwignie brzemię i poprowadzi Lwy do utrzymania w PGE Ekstralidze?

Wiele medialnego szumu było wokół Nickiego Pedersena. Duńczyk długo nie mógł dojść do porozumienia ze swoim dotychczasowym klubem i nie ukrywał, że szuka nowego pracodawcy. Sieć obiegły zdjęcia „Powera” na stadionie w Częstochowie i wiele wskazywało na to, że to właśnie jeździec z kraju Hamleta zasili szeregi biało-zielonych. Jednocześnie zarząd klubu rozmawiał z innymi zawodnikami. Jednym z nich był Słoweniec – Matej Zagar. Angaż ówczesnego zawodnika gorzowskiej Stali elektryzował sympatyków czarnego sportu pod Jasną Górą, gdyż mało kto wyobrażał sobie tych dwóch temperamentnych dżentelmenów obok siebie pod taśmą startową. Urodzony w Lublanie żużlowiec po średnim w swoim wykonaniu sezonie był na wylocie z Gorzowa, tym bardziej, że w wiek seniora wchodzi Bartosz Zmarzlik, a szeregi żółto-niebieskich zasilił Martin Vaculik. Oczywistym było, iż Matej będzie musiał znaleźć sobie nowy klub, a on sam nie ukrywał, że prowadzi rozmowy z dwoma ekstraligowymi ośrodkami. Na swoją decyzję Słoweniec nie kazał długo czekać i w mediach pojawiła się informacja, o tym że Matej Zagar w roku 2017 startować będzie z lwem na piersi! Niemal jednocześnie Nicki Pedersen zdecydował się na pozostanie w Lesznie i jasnym było, iż o miano lidera pod Jasną Górą z Leonem Madsenem zawalczy właśnie żużlowiec z Półwyspu Bałkańskiego.

 Dla Słoweńca miniony rok nie należał do najlepszych. Wprawdzie był podstawowym zawodnikiem Drużynowego Mistrza Polski z Gorzowa, lecz kibice jak i on sam na pewno liczył na więcej jeśli chodzi o indywidualne występy. Żółto-niebieskie barwy przyodział siedemnaście razy, wywalczył dla Stali 117 punktów oraz 17 bonusów, co pozwoliło mu osiągnąć średnią biegopunktową 1,763 punktu na bieg. Była to piąta średnia w gorzowskim zespole oraz dwudziesta piąta w całej PGE Ekstralidze. Choć wynik Słoweńca był naprawdę dobry to wiadomym jest, że stać go na o wiele więcej. Wielu diagnozuje ten rezultat jako skutek zasiedzenia w Gorzowie. Matej Zagar bronił barw tego klubu w latach 2009-2016 z przerwą w 2013 roku na występy w Starcie Gniezno. Wtedy to był liderem klubu z pierwszej stolicy polski i to pokazuje, że na Mateja bardzo dobrze wpływa fakt, że to na jego barkach spoczywa największa odpowiedzialność. Słoweniec świetnie radzi sobie z presją, a szara codzienność w Gorzowie okazała się dla niego zgubna. Teraz gdy Matej zmienia otoczenie, bardzo intensywnie przygotowuje się do sezonu i wierzy w to, że swoją jazdą usatysfakcjonuje zarówno samego siebie jak i kibiców oraz zarząd.

 

DSC 8383

 

Matej swoją przygodę z żużlem rozpoczął w 2000 roku w Lublanie. Czterokrotnie sięgał po Indywidualne Mistrzostwo Słowenii, a jeszcze jako junior zdobywał medale mistrzostw świata i europy. W 2002 roku został najlepszym młodzieżowcem na Starym Kontynencie, by dwa lata później wywalczyć brąz w światowym czempionacie. W 2004 roku wywalczył również złoto w Mistrzostwach Europy, lecz wśród seniorów, a swój wyczyn powtórzył cztery lata później. W cyklu Grand Prix zadebiutował w 2003 roku kiedy to wywalczył 5 oczek podczas zawodów w Krsko.  Dwa lata później, również na słoweńskiej ziemi stanął po raz pierwszy w życiu na podium zawodów o Indywidualne Mistrzostwo Świata. Wówczas w Krsko wywalczył 18 punktów i musiał uznać wyższość jedynie Tony Rickardssona oraz Nickiego Pedersena. W latach 2006-2007 był stałym uczestnikiem cyklu GP, szczególnie dobrze Słoweniec prezentował się w pierwszym roku startów, gdzie dwukrotnie stawał na podium (3 miejsce we Wrocławiu oraz 2 w Pradze). Ostatecznie w sezonie 2006 zajął 7 miejsce w końcowej tabeli Indywidualnych Mistrzostw Świata. Niestety w kolejnym sezonie nie było już tak dobrze i zajmując 14 miejsce pożegnał się z cyklem. W roku 2006 podpisał swój pierwszy kontrakt w polskiej lidze z … Włókniarzem Częstochowa. Niestety nie dane było mu wystąpić choćby w jednym meczu przed częstochowską publicznością. Pod Jasną Górą prym wiedli wtedy choćby Greg Hancock czy Ryan Sullivan. Słoweniec do Grand Prix wrócił jako stały uczestnik w 2013 roku i w cyklu spisuje się rewelacyjnie. Gdy Matej Zagar wyjeżdża na tor wiadomo, że emocji nie zabraknie. 2013 rok to 7 miejsce na koniec sezonu i trzy drugie miejsca w Bydgoszczy, Kopenhadze i Solnej. Rok później po raz pierwszy w historii Matej Zagar zwyciężył w turnieju o Indywidualne Mistrzostwo Świata. Szczęśliwym dla niego miejscem okazało się Tampere w Finlandii. Później zajmował jeszcze trzecie miejsce w Pradze oraz drugie w Gorzowie co pozwoliło Słoweńcowi na zakończenie rywalizacji na piątym miejscu. Polska ziemia okazała się sprzyjać Matejowi również w 2015 roku, wówczas wygrał dwie rundy GP w Warszawie oraz Gorzowie. Do tych sukcesów dorzucił jeszcze drugie miejsce w Horsens. Sezon 2016 mimo trzeciego miejsca w Warszawie zakończył na 9 miejscu, lecz dzięki dzikiej karcie będziemy go oglądać w walce o mistrzostwo świat również w zbliżającym się sezonie. Dotychczas Matejowi nie udało się wywalczyć medalu mistrzostw świata. Jeśli jednak starty w Częstochowie pomogą mu przypomnieć sobie najlepsze występy w karierze to droga przed Słoweńcem wydaje się być otwarta.

Matej Zagar ma za sobą sezon, po którym ma wiele do udowodnienia. Nie chciano go w składzie Drużynowego Mistrza Polski, lecz każdy kibic żużla wie, że jest to bardzo wartościowy zawodnik. Myślę, że zmiana otoczenia bardzo dobrze wpłynie na Słoweńca i podobnie jak miało to miejsce w Gnieźnie, Matej będzie liderem częstochowskiego zespołu i poprowadzi go do utrzymania w PGE Ekstralidze. Przygotowania do tej misji już się rozpoczęły, Matej ostro trenował u siebie w Słowenii, a w zeszłym tygodniu wraz z drużyną kręcił próbne kółka na torze przy ulicy Olsztyńskiej. Już pierwsze treningi pod Jasną Górą pokazują jak cały zespół poważnie traktuje zbliżające się rozgrywki. Częstochowa natomiast to doskonałe miejsce do tego by pokazać całemu światu na co stać danego zawodnika, dlatego też może być tak, że sezon 2017 będzie należał do sympatyka pierogów z jagodami swojej teściowej.

 

DSC 0543

 

źródło: informacja własna

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!