Czy podniosą się z kolan po nokaucie?

Rybnik Lublin pic Arek Siwek 153Tegoroczny sezon PGG ROW-u Rybnik był trudny zarówno dla zawodników jak i kibiców. Niemal każdy mecz obnażał słabości rybniczan. ROW jako beniaminek zajął ostatnie miejsce i spadł z PGE Ekstraligi. Czy po tak nokautującym sezonie klub z Rybnika wstanie z kolan i szybko wróci do najwyższej klasy rozgrywkowej?

rybnik2016"Nazwiska nie jeżdżą"

Przed sezonem tylko niepoprawni optymiści mogli liczyć na to, że PGG ROW Rybnik skutecznie obroni się przed spadkiem. W myśl zasady "nazwiska nie jeżdżą" nadzieje kibiców były ulokowane w tych zawodnikach, których udało się zakontraktować. Niestety okazało się, że może nazwiska nie jeżdżą, ale brak wielkich nazwisk wcale nie jest receptą na budowanie atmosfery w drużynie. Czasem mówi się, że liderzy psują atmosferę w parku maszyn, bo nie oglądają się na innych, a czasem nawet ewidentnie postępują egoistycznie. Przykład? Hm.. Nicki Pedersen niejednokrotnie pokazywał, że w jego interesie leży tylko i wyłącznie jego zdobycz punktowa. Duńczyk nawet jeśli miałby przeszkodzić swojemu koledze z pary zyskując tym samym pozycje i pieniądze - wykorzystuje to bezlitośnie. Można powiedzieć, że tacy zawodnicy mogą wywoływać skrajne emocje. Z jednej strony - źle, bo drużyna powinna stanowić monolit, a nie zlepek indywidualności. Z drugiej strony - dobrze, bo lider nie oglądający się na nikogo jest w stanie zagwarantować dużą zdobycz punktową, co za tym idzie zwycięstwo w meczu. Do czego zmierzam. W Rybniku nie było ani lidera z nazwiskiem, ani atmosfery w drużynie. Na słabą postawę drużyny złożyło się wiele czynników, ale główny powód to brak mądrego zarządzania potencjałem ludzkim w tym zespole, co podkreślali sami zawodnicy.

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma!

Skoro w okresie transferowym nie udało się ściągnąć wielkich nazwisk, a raczej zawodników niechcianych w innych klubach to sternicy powinni zaufać kadrze, którą przecież sami zakontraktowali. Kacper Woryna lokalny matador nie zaliczy tego sezonu do udanych, ale on jako jeden z nielicznych zawodników w klubie mógł być pewny tego, że niezależnie od postawy wystąpi w kolejnym meczu. Pozostali zawodnicy byli traktowani jak zło konieczne. Brak zaufania do Troy'a Batchelor'a czy Mateusza Szczepaniaka, rotacja Sergieja Łogaczewa i Vaclava Milik, a do tego "gość" Adrian Miedziński ... i rezerwowy Lambert, który był straszakiem dla zawodników od 1 do 5 - to nie miało prawa się udać. Absolutnie nie twierdzę, że ROW utrzymałby się jeśli od początku jeździłby jednym składem bez takich rotacji i nagłych zmian. Wydaje mi się jednak, że pewność startów w przypadku Mateusza Szczepaniaka czy Sergieja Łogaczewa pomogłaby im w osiąganiu lepszych wyników. 

Były mecze, które oglądało się przyjemnie. Jedyna wygrana w tym roku - mecz ROW-u na własnym torze z Moje Bermudy Stalą Gorzów. Wtedy wydawało się, że to właśnie zwycięstwo z gorzowianami jest promyczkiem nadziei na coś dobrego. Od tego momentu dla porównania: ROW przegrał wszystkie mecze i pożegnał się z ligą, a Stal ... od zera do bohatera - została drużynowym wicemistrzem Polski.

Co dalej?

Brak skutecznej jazdy, brak kibiców, spadek, a teraz widmo braku dotacji ze strony miasta. Rybnicki klub w tym roku przegrał z PGE Ekstraligą po nokaucie. Pytanie czy kolejne ciosy jakimi będą, prawdopodobne odejście Kacpra Woryny i brak dotacji ze strony miasta pozwolą skutecznie wstać z kolan i zrealizować cel, którym jest szybki powrót do PGE Ekstraligi?

 

Tomasz Chruśnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!